Reklama

Gorzki smak dziedzictwa

W Woli Okrzejskiej w gminie Krzywda, w starym dworku, gdzie urodził się Henryk Sienkiewicz, mieści się muzeum. Niektórzy mają już dosyć „tego Sienkiewicza”.

Ludzie ze wsi, w tym radny Rady Gminy, woleliby, żeby w mediach podano coś pozytywnego o nich, a nie tylko o muzeum, jego kustoszu, Antonim Cybulskim oraz jego rodzinie zakochanej w pisarzu.

Mieszkańcy mają o to do dziennikarzy żal. Więc tym razem chciałem napisać o lokalnej społeczności. O jej aktywności, osiągnięciach, o kulturowym i narodowym dziedzictwie, które pielęgnują dla przyszłych pokoleń. I o przedsiębiorczości, dzięki której mieszkańcom Woli Okrzejskiej powinno żyć się lepiej niż tym, którzy „Sienkiewicza nie mają”. Obraz, który dostrzegłem, nie jest kolorowy, a cała prawda, jakiej domaga się radny Jarosław Majek, ma gorzki smak. 
Muzeum czy knajpy 
Lokalna społeczność Woli Okrzejskiej nie odwiedza Muzeum Henryka Sienkiewicza. Jego pracownicy, Antoni i Cezary Cybulscy, nie mogąc zrozumieć, dlaczego mieszkańcy wsi pałają niechęcią do placówki, zaczęli uczestniczyć w różnych spotkaniach, gdzie omawiano sprawy muzeum. 

– Gdy przeforsowaliśmy jakiś projekt i pozyskiwaliśmy pieniądze, czy to z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, czy z funduszy unijnych, we wsi niechęć rosła. Zorientowaliśmy się, że złym duchem, siejącym zamęt, jest nasz radny Jarosław Majek – stwierdza Cezary Cybulski. – Pan Jarosław zamiast mówić rolnikom prawdę, prowadzi jakieś gierki. We wsi trzeba inwestować. Budować drogi, chodniki, wodociągi, kanalizację. To kosztuje, a radny opowiada mieszkańcom, że wszystkie pieniądze dla wsi pożera muzeum. Dobrze wie, że muzeum finansuje łukowskie starostwo. W takiej sytuacji nie ma się co dziwić, że pojawiają się pytania, kiedy kustosz Antoni Cybulski odejdzie wreszcie na emeryturę. – W obecności wójta gminy, na zebraniu, na którym wybierano sołtysa, dopuszczono się narodowego świętokradztwa. Jeśli postać pisarza dla ludzi mniej znaczy niż knajpy, to proponuję rozebrać dworek i przenieść muzeum gdzie indziej – komentuje łukowski poeta, Jan Janusz Jastrzębski to, czego był świadkiem na zebraniu. Czy ma rację?

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama