Wolnoć Tomku w swoim domku? Nie do końca… Niby jesteśmy na swoim, mamy swoje prawa, ale… Musimy żyć tak, aby nie przeszkadzać innym. I nie truć środowiska. Nie do wszystkich to dociera.
- W sezonie zimowym prawdziwą plagą jest spalanie śmieci w domowych piecach – narzekają siedlczanie. – Ludzie oszczędzają na wywózce odpadów, ładując wszystko do pieca.
Efekt? Czarny dym wpada do okien, chemiczny smród powoduje mdłości i zatyka nos. Nie pozostaje to bez wpływu na nasze zdrowie. Nie bez kozery pierwszą reakcją jest krzyk oburzenia:
- Ktoś nas tu truje!
Interwencje
Siedlecka Straż Miejska otrzymuje zgłoszenia o takich przypadkach. Tylko w tym roku, od początku stycznia, strażnicy interweniowali trzy razy.
- Nałożono jeden mandat i udzielono dwóch pouczeń – informuje o efektach Sławomir Garucki, szef SM.
Mandat wlepiono, bo strażnicy stwierdzili, że właściciel domu pali w piecu plastikiem. Zabrania tego prawo. Innego właściciela pouczono, bo palił on w piecu drewnem, ale pomalowanym.
- Farby także mają toksyczne substancje i nie mogą być palone w ogniskach, piecach – mówi Sławomir Garucki.
Szef wydziału gospodarki komunalnej Urzędu Miasta w Siedlcach, Stanisław Mrówczyński, przypomina:
- Wszelkie odpady: wyroby sztuczne czy nawet odpady organiczne należy spalać w specjalnych spalarniach. Regulują ro przepisy. Wiemy o tym, że siedlczanie nie przestrzegają prawa. Gdy mamy zgłoszenia, korzystamy z pomocy Straży Miejskiej, na inspekcje chodzą też nasi inspektorzy z ochrony środowiska. Trudno jednak złapać kogoś na gorącym uczynku.
Bywa, że zanim przyjedzie patrol albo inspektor, dym nie jest już czarny, a przy piecu nie ma śladów śmieci. Czy zdarzyło się, że inspektorzy z ochrony środowiska domagali się opinii rzeczoznawcy, który na podstawie popiołu określiłby, że w piecu palono niedozwolonym „paliwem”?
- Nie przypominam sobie
– mówi Stanisław Mrówczyński.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!