Reklama

IN MEMORIAM

10 kwietnia 2010 roku świat ponownie zamarł, porażony wieścią o tym, że Polacy stracili w katastrofie lotniczej głowę swego państwa i całą elitę polityczną i wojskową kraju. Takiego wydarzenia nie było w historii świata.

Po 70 latach od mordu w Katyniu zginęli ludzie, którzy chcieli uczcić tamte ofiary. Jak się czują Rosjanie, którzy chcieli tą rocznicę obchodzić po swojemu, którzy sprawili wielki afront, nie zapraszając prezydenta Kaczyńskiego na te obchody. 

To, co się stało, jest dla nas i całego świata wielkim znakiem. Nie sposób tego pojąć, ale czuję, że konsekwencje będą bardzo  poważne. Po tych wielkich narodowych rekolekcjach, jakie przeżywaliśmy przed 5 laty, gdy umierał Jan Paweł II, teraz mamy kolejne takie rekolekcje. Mamy moment zjednoczenia, szansę tworzenia jedności, której tak bardzo nam brakuje. 

Jest to znak być może apokaliptyczny. Nasuwa się mi tu myśli o polskim mesjanizmie doby romantyzmu. To że ta katastrofa miała miejsce w wigilię Święta Miłosierdzia Bożego, tak jak śmierć Jana Pawła II jest znakiem bardzo mocnym.

Twarze ofiar znane są nam z mediów, ale dla mnie Pan Prezydent był zawsze postacią bliską, chociaż nie miałam okazji go spotkać. Bracia Kaczyńscy należeli do grona ludzi, którzy zaludniali opowieści mojego wujka Jerzego Geresza o czasach działalności opozycyjnej. Jarosław Kaczyński kiedyś znalazł się w domu mojego wujka w momencie, gdy ten był aresztowany i nikt nie wiedział, gdzie się znajduje, ani koledzy opozycjoniści, ani rodzina. 

Prezydent Kaczyński był postacią nieprzeciętną. Z prezydentów III RP na pewno był tym, który gdy przemawiał, można było usłyszeć głos prawdy, a nie okrągłe, puste słówka, które słyszymy ciągle z ust naszych polityków. Bardzo żałuję, że nie byłam na spotkaniu z nim, gdy jesienią zeszłego roku odwiedził nasze miasto. 

Kilka tygodni temu do mojej biblioteki Kancelaria Prezydenta przesłała publikację, będącą zapisem Sympozjów Lubieńskich, które oraganizował Pan Prezydent. Zapraszał na nie elitę umysłową naszego kraju i słuchał uważnie ich wystąpień, które naświetlały różne problemy trapiące Polaków. Myślę, że był to jego swoisty głos doradczy. Byłam bardzo zbudowana taką inicjatywą naszego Prezydenta. Pamiętam, że patrząc na zdjęcia uczestników tych sympozjów, żartowałam, że nasz Prezydent dobrze wychodzi na zdjęciach grupowych, bo nikogo nie zasłania swą osobą. Cieszę się, że będę mogła sięgnąć po tę książkę, aby zrozumieć to, co ten człowiek robił.

Tak trudno mówić o nim w czasie przeszłym, ale teraz możemy zupełnie inaczej spojrzeć na jego postać. Na pewno był patriotą. Warszawa ma tego wymowną pamiątkę w postaci Muzeum Powstania Warszawskiego, którego zaistnienie było największym jego osiągnięciem w czasie jego prezydentury w mieście stołecznym. Jako prezydent kraju wsławił się mocnymi słowami na ważnych uroczystościach rocznicowych. Mi wryły się w pamięć szczególnie słowa przeprosin dla Czechów za zajęcie Zaolzia w 1939 r. To był gest bardzo odważny i potrzebny, myślę, że jeden z najważniejszych jego prezydentury. Pan Lech Kaczyński jako polityk nie kłaniał się dzisiejszej modzie, by ludziom się przypodobać za wszelką cenę. Mówił to, co myślał, szczerze, mimo że to nie podobało się wielu osobom. Nie zabiegał o to, by być lubianym. Jak to ktoś podkreślił, był człowiekiem nie z tej epoki, wyznawcą zasad już zapominanych lub przemilczanych. Za to go cenię i myślę, że wielu ludzi też. 

Nasz kraj poniósł ogromne straty. Cała elita polityczna, która towarzyszyła Panu Prezydentowi, zginęła.  Wszyscy jesteśmy w szoku. 

Zastanawiam się, co Pan Bóg chce nam powiedzieć przez tak mocny znak. W tych najbliższych dniach będziemy się nad tym zastanawiać. Życzę nam wszystkim, aby te kolejne już, narodowe rekolekcje były bardzo owocne, były czasem autentycznego nawrócenia.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości