Reklama

Jak żyć?

Co nam zostanie po tej dogasającej kampanii? Obraz, slogan, hasło… „Polska w budowie”? „Polacy zasługują na więcej”?
Obstawiałbym, że z wyborczej maligny uchowa się (i kiedyś jeszcze rykoszetem do nas powróci) pytanie producenta papryki: „Jak żyć, panie premierze? Jak żyć?!” Proste pytanie, zdane Donaldowi Tuskowi, które – przepuszczone wieczorem przez miliony polskich telewizorów i głośników – wstrzymało obroty wyborczych spraw i być może odmieniło ich losy. 

W tamtym kontekście (premier Tusk kontra producent, nazwisko producenta nie utkwiło mi w pamięci) kwestia „jak żyć?” znaczyła mniej więcej tyle, co „nie daje się żyć” czy precyzyjniej: „nie daje się żyć, bo nie ma pieniędzy”. Pytanie „jak żyć?” znacznie wylatuje jednak ponad takie niskie, płatnicze poziomy.
Pieniędzy, wiemy wszyscy, zawsze jest za mało. Ale kiedy dwóch mówi„za mało”, nie zawsze znaczy to to samo. Jeden budzi się rano w krzakach i jeszcze zanim się obudzi, wie, że nie ma przy sobie ani złotówki. Inny wykalkulował, że za miesięczny dochód z plantacji kupi sobie nowiutką terenówkę full opcja all inclusive z 3-litrowym silnikiem, ale przyszedł nieurodzaj i z obliczeń wychodzi mu teraz, że stać go będzie tylko na żółty kabriolet. Obaj są na krawędzi i rozgoryczeni pytają: jak żyć?
Weźmy jednak w nawias takie przykre, choć tu i ówdzie, przytrafiające się życiowe niedogodności. W pytaniu „jak żyć?” nie o trywialną codzienność idzie, lecz o ontologiczną głębię, otchłanną i bezdenną.
Jak żyć? Z pytaniem tak bez żenady postawionym mogliby się zmierzyć giganci ducha. Ks. Józef Tischner, prof. Leszek Kołakowski, może jeszcze paru innych dostojnych szamanów intelektu. To naprawdę najgrubsza kategoria, filozofia wagi ciężkiej. Gdybyśmy wiedzieli, jak żyć, wiedzielibyśmy wszystko. Nic innego nie musielibyśmy wiedzieć.

 Kto pyta premiera „Jak żyć?”, wyraża – nawet nieświadomie – wielkie zaufanie do władzy. Skąd pomysł, że władza wie takie rzeczy? Skąd pewność, że odpowiedzi na takie filozoficzne pytania zna premier, a nie na przykład siwy staruszek, który byłby prorokiem, ale nie jest prorokiem (bo ma inne zajęcie) i podwiązuje pomidory? Albo akurat podwiązuje paprykę…
A może to pytanie w ogóle jest bezprzedmiotowe i bez sensu? Kto pyta:„Jak żyć?”, zna przecież odpowiedź. Wie, jak żyć, bo sam żyje. Jak żyje, to znaczy, że wie, jak żyć. (Choć niewykluczone, że ci, którzy nie żyją, wiedzą to lepiej.)
Gdybyśmy wiedzieli, jak żyć, wiedzielibyśmy wszystko. Na razie niech wystarczy, żebyśmy wiedzieli, jak głosować.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości