Reklama

Jurodiwy

W tradycji rosyjskiej jurodiwym określano człowieka szalonego, bądź szaleńca udającego. Lud bogobojny a zabobonny miał ich za „nowych proroków” posłanych przez Boga, choć nie brakło takich, co „żywych świętych” grali dla poklasku, dla miski strawy, bądź z próżności. Określenie „jurodiwyj” pochodzi od słowa „urod” oznaczającego coś nienaturalnego, zniekształconego, obcego i niezrozumiałego.
Takie skojarzenie miałem oglądając i słuchając wystąpienia posłów podczas rewii szaleństwa, czyli debaty sejmowej na temat raportu rosyjskiego MAK-u o przyczynach katastrofy smoleńskiej. Patrzyłem, słuchałem i byłem przerażony...

Jakże z sejmowym amokiem kontrastowała rzeczowość specjalistów od lotnictwa oraz pilotów wyjaśniających procedury lotu i zasady współpracy załogi samolotu z obsługą wież kontrolnych. Jednym głosem podkreślali, że TEN lot na TAMTO lotnisko nie powinien był się odbyć, bo od trzech lat było ono zamknięte (o czym polskie MSZ wiedziało, a strona rosyjska prosiła, by z niego nie korzystać), a znane w Polsce warunki atmosferyczne panujące TEGO dnia na TAMTYM lotnisku i brak na nim urządzeń naprowadzania w trudnych warunkach wykluczały możliwość wylądowania. A jednak samolot poleciał; ktoś wydał rozkaz, kusząc los. I nad tym trzeba się zastanowić...

W chórze jurodiwych wyróżnili się Jarosław K. i Antoni M. W moim odczuciu pierwszy z nich gra takowego, drugi – nie. On jest jurodiwym.
Jarosław K. gra katastrofą w sposób cyniczny wypełniając znamiona powiedzenia „iść po trupach”- manipulując pamięcią po nich chce odzyskać władztwo nad Polską. Tak mówił o tym Kazimierz Marcinkiewicz, którego Jarosław K. uczynił premierem RP: „Kaczyński poczuwa się do odpowiedzialności za śmierć swojego brata, bo to on go wciągnął do polityki. Przymuszał go do ostrego kursu przeciwko PO, przymuszał do ostrego kursu przeciwko Rosji i namawiał do czegoś, co było wbrew charakterowi Lecha Kaczyńskiego. [...] Prezes PiS czuje dziś to piętno na sobie i dlatego tak szybko, tak łatwo i tak nieustająco zrzuca winę na premiera i prezydenta”.

Marcinkiewicz dodał, że nawet przekonanie, iż większa część winy za katastrofę jest po stronie rosyjskiej, nie usprawiedliwia wykorzystywania tej tragedii - nie jednej formacji politycznej, ale wszystkich Polaków - do celów politycznych. „(Nikt) Nigdy nie spodziewałby się, żeby nad grobami 96 osób urządzać jakieś sabaty czarownic, jakieś ataki, polowania na przeciwników politycznych. To nieludzkie”.
Pytanie brzmi: czy współcześni Polacy dadzą się uwieść spektaklowi Jarosława Kaczyńskiego, tak jak niegdyś ciemni a zabobonni chłopi rosyjscy ulegali pozornej świętości jurodiwych.
Boxer

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości