Zagubionego i zmarzniętego 92-letniego mieszkańca gm. Sadowne przekazali policjanci zaniepokojonej rodzinie. Mężczyzna błąkał się w środku nocy, pośród zasp, w sąsiedniej gminie.
Około godziny 3.00, w nocy z piątku na sobotę, do dyżurnego węgrowskiej komendy zadzwonił mieszkaniec Stoczka, twierdząc, że po jego posesji błąka się jakiś starszy, nieznany mu mężczyzna.
Z uwagi na panujące niskie temperatury i obawę zamarznięcia mężczyzny, dyżurny natychmiast skierował tam policjantów z sąsiedniej gminy. Zagubiony mężczyzna był wystraszony i przemarznięty, jednak policjanci rozpoznali w nim mieszkańca swojej gminy. Doskonale wiedzieli, że jest to osoba, która ma zaniki pamięci i czasami samotnie oddala się od domu. Tym razem jednak mogło się to skończyć tragicznie. Funkcjonariusze odwieźli staruszka do oddalonego o kilka kilometrów domu i przekazali pod opiekę małżonce. Jak się okazało, mężczyzna wyszedł z domu około północy, po czym na kilka godzin słuch o nim zaginął.
Tym razem, dzięki rozpoznaniu miejscowych policjantów i braku obojętności na ludzką krzywdę ze strony mieszkańców, udało się uniknąć tragedii.
mł. asp. Tomasz Pietruczanis
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!