Reklama

Komu potrzebne ciepłe kluchy?

Na łące może być tysiąc pięknych cieląt, a w wiadomościach i tak – wierzcie mi, wiem, co mówię – pokażą to z dwoma głowami. Krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje? Nie szkodzi. W dzienniku będzie dużo o tej ryczącej. Za to pozostałe się wydoi.

Komu potrzebni są ważący słowa? Ci, co dzielą włos na czworo, rozumieją racje drugiej strony i widzą obie strony medalu. Komu potrzebni? Nikomu. Kariery nie zrobią. Nie pokażą ich w najlepszym czasie antenowym. Nie zaproszą do programu, wywiadu z nimi nie przeprowadzą. Redaktor z gazety nawet nie zadzwoni. W serwisie nie zacytują. I nikt nie przeczyta ich bloga. Bo nie obrażają, nie zwymyślają, nie rzucają obelg. Więc nie ma ich, nie istnieją. Ciepłe kluchy, ciamciaramcia, dupowata ciotka, lelum polelum… Komu potrzebni spokojni? Mówię, bom smutny i sam pełen winy. 

Herostrates spalił świątynię, by uzyskać wieczną sławę. I dobrze zrobił. Zaistniał. Dwa i pół tysiąca lat minęło, a jego imię – przynajmniej wśród miłośników krzyżówek – nie zostało zapominane. Sąsiad Herostratesa (Herostrates z pewnością miał jakichś sąsiadów) przepadł bez wieści. Tak bywa ze spokojnymi sąsiadami. Nie podpalają, nie mordują, więc nie zapadają w pamięć i nie zapisują się w księgach. Błogosławieni cisi, którzy na własność posiądą ziemię? Żarty jakieś. Gdyby obiecano im niebo, prędzej bym uwierzył. Ziemska sława przypada głośniejszym. Ryszard C., który zamordował pracownika biura PiS w Łodzi, już przeszedł do historii. Pierwszy polityczny mord III RP. Kto by przypuszczał, że do tego dojdzie? Choć może – zważywszy na ilość puszczonych w eter epitetów – dziwne, że tak późno.

Szczęśliwie szybko ustalono winnego. Gdyby to wyznawca PiS zamordował kogoś w biurze Platformy Obywatelskiej, winnym mordu byłby niewątpliwie Jarosław Kaczyński. Siał wiatr, zebrał burzę. Ponieważ jednak zdarzyło się tak, że szaleniec zaatakował biuro PiS, to winnym jest Jarosław Kaczyński. I żadne płacze ani krzyki nie przekonają nas, że białe jest białe, a czarne jest czarne. 

Z powodu chwilowego wstrząsu sumień, wywołanego zbrodnią – podobno jest coś takiego jak sumienie – ogłoszono wyścig pod hasłem „Opamiętanie”. Kto się ładniej upozuje? Kto bardziej świętoszkowatą zrobi minę? Pouczy w stosownym tonie – ale tak umiejętnie, by przy okazji poniżyć przeciwnika – o potrzebie obniżenia poziomu agresji, o tolerancji i temu podobnych banialukach. Piękne to i budujące. Aż przypomniał mi się „List do ludożerców” Tadeusza Różewicza. Na całość nie ma miejsca, więc tylko pointa:

„Kochani ludożercy
nie zjadajmy się Dobrze
bo nie zmartwychwstaniemy
Naprawdę”

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości