Ktoś inny, ktoś bardziej okrągły, zapowiadał, że dużo czyta i będzie jak brzytwa, ale to Leszek Miller wrócił do gry, dostał się do Sejmu i chlasnął cytatem z Norwida. Expose Donalda Tuska były premier podsumował dwuwierszem: „Klaskaniem mając obrzękłe prawice, / Znudzony pieśnią, lud wołał o czyny”. Mówić ściśle: tak powinien był się wyrazić, ale z niewiadomych przyczyn (dla efektu? nieuważnie sobie przepisał? źle zapamiętał?) Leszek Miller odmienił norwidowski wyimek na: „Klaskaniem mając obrzękłe prawice, /Znudzony pieśnią lud, błagał o czyny”. Zmiana niby niewielka – „wołał” na „błagał” – ale z cytatami z Norwida nie ma potrzeby robić takich rzeczy. Są mocne i bez dodatkowego wzmacniania.
Leszek Miller nieprzypadkowo wybrał Norwida i Norwidem zaatakował. Wybrał Norwida, bo Donald Tusk cztery lata wcześniej też wybrał Norwida. Swoje poprzednie expose, to z 2007 r., nasz długoletni premier podsumował Norwidowskim wezwaniem: „Wolni ludzie, tworzyć czas!”. Wcześniej stosownie autora „Czarnych kwiatów” zaanonsował. Przedstawił go jako najpełniejszego patrona „tej wielkiej syntezy wolności, solidarności i odpowiedzialności, tej wielkiej nadziei na nowoczesność, a równocześnie takiego zakorzenienia w tradycji”. I dopiero wtedy zakończył gromkim: „Wolni ludzie, tworzyć czas!” I co po czterech latach swoich trudów dostaje ten wolny twórca, nasz premier? Dostaje po oczach obrazem znudzonych klakierów o spuchniętych dłoniach, którzy proszą, żeby coś się działo. Można powiedzieć: kto Norwidem wojuje, od Norwida ginie. Ryszard Krynicki (poeta znakomity) takie polityczno – liryczne przepychanki podsumował kiedyś krótkim: „Różni ludzie cytują Norwida, Norwidowi to już nie zaszkodzi”.
Kto zajrzy do wcześniejszego expose Donalda Tuska, tego sprzed czterech lat, z 2007 r. (kawał solidnej lektury, naprawdę) oraz następującej po nim dyskusji, zauważy, że replika na Norwidowski cytat padła już wówczas. Poseł Anna Zalewska (PiS) zwróciła się do premiera: „Zacznę od niespodzianki, od cytatu z ulubionego Norwida. Norwid mówił tak: Klaskaniem mając obrzękłe prawice, znudzony pieśnią lud wołał o czyny. Od kilku godzin wołamy o czyny…”. Już wtedy! I to bez błędu!
Tak to jest. Cztery lata czekać trzeba (co najmniej), żeby SLD powtórzyło to, co bystrzejszy i śmielszy powie cztery lata wcześniej. Taki intelekt, taki refleks. Dlatego niekoniecznie wierzę Leszkowi Millerowi, gdy mówi („Kropka nad i” 23 listopada), że znalazł cytat, sięgając do spuścizny Norwida. Polityk częściej wertuje sejmowe stenogramy niż wiersze. Bardziej wierzę, kiedy przyznaje, że nie wertował dzieł Norwida wszystkich, a zapamiętał ten cytat „z innych okoliczności, bo on jest dość uniwersalny i zawsze jest jakaś sytuacja, że można go zacytować”. – Klaskałeś? – Klaskałem. Ale ty też klaskałeś…
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!