Reklama

Listy grozy od serdecznej sąsiadki

– Proszę wstać. Zostanie ogłoszony wyrok w sprawie przeciwko Bożenie A., oskarżonej o to, że... – głos sędziego nie znosił sprzeciwu. W sali Sądu Rejonowego w Łukowie czuło się chłód.

Proces przeciwko szantażystce ze Stoczka Łukowskiego, żonie byłego policjanta, grożącej sąsiadom śmiercią i żądającej zapłacenia 20 tys. zł okupu, zakończył się wyrokiem skazującym. 
A zaczęło się jak w sensacyjnej powieści albo w filmie. Część rodziny S. pracowała za granicą. Bożena A. pomyślała, że mają pieniądze, które łatwo da się od nich wyciągnąć. Może pani A. skorzystała z policyjnych historii, opowiadanych przez męża? A może obejrzała coś w TV, co popchnęło ją do popełnienia przestępstwa? Charakterystyki, czyli coś o sprawcy i ofiarach Bożena A. ma około 48 lat. Jest rencistką, żoną emerytowanego policjanta. Mężczyzna pracuje w Warszawie. Chociaż pani A. nigdy nie pracowała, małżonkowie do ubogich nie zaliczają się. Część majątku przejęli w spadku. W Stoczku Łukowskim ludzie informują, że A. są właścicielami kilku nieruchomości. Jeden z domów wynajmowali policji. Rodzinie S. nie przelewało się, ale 60-letni Janusz, z zawodu nauczyciel, cieszył się zaufaniem. Był radnym, przewodniczył komisji rewizyjnej Rady Miasta. Pozostali: 30-letnia Magda, 25-letni Karol i nastolatka Kasia oraz ich matka też byli w Stoczku lubiani. Byli, bo państwo S., w obawie o zdrowie i życie, w połowie września ub. roku wyprowadzili się z miasta.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama