Felietonista, podobnie jak polityk, permanentnie wystawia się na strzał mających inny niż on ogląd świata. Dlatego internauta Lolek, któremu nie spodobała się moja ocena działań Jarosława Kaczyńskiego, napisał dwa zdania, które przytaczam dosłownie, łącznie ze znakami graficznymi: „Boxer naczelny wazeliniarz z Peło martwi się jak cała SB-ecja o los PiS-u i Jarosława Kaczyńskiego. Boxer ty chyba jesteś fanem J.K. takiś troskliwy jak michnik, bolek, (...), tvn... Zajmij się lepiej cudami rudego, podatkami, długami Polski, wzrostem bezrobocia, szpitalami...biedaku z lokalnej wyborczej”.
Ta opinia niewarta byłaby przytaczania, gdyby nie była dobrym przykładem, że złe emocje zdają się zastępować rzeczową dyskusję na wszystkich poziomach. Wydawać by się mogło, że zły przykład idzie z góry: insynuacje, podszczypywanie, złośliwości, epitety, czasem, niestety, opluwanie politycznych przeciwników. Ale tak, niestety, nie jest – o czym dalej. Niestety, bo nie możemy winy za to złożyć wyłącznie na „nich” - polityków. Czego można wymagać od Lolka, gdy pozujący na mózgowca i faceta z klasą Radek Sikorski kolejny raz popisał się pszennoburaczaną ripostą, gdy komentując list J. Kaczyńskiego do ambasadorów spytał, czy jego autor „znowu brał proszki?”. A któż z nas (p. Sikorskiego nie wyłączając) wie, jakie głupstwa by mówił i czynił, gdyby doświadczył takiej tragedii?
O ile większa byłaby korzyść dla Czytelników „TS” i dla mnie, gdyby Lolek jasnością wywodu i siłą argumentów starł na pył moje poglądy? O ile korzystniej dla Polaków i tej konkretnej sprawy byłoby, gdyby R. Sikorski uczynił podobnie odnosząc się do pomysłu J. Kaczyńskiego. A tak, co? Sromota, przypał i magiel... Owszem, jednym z niedostatków tzw. polskiej klasy politycznej jest brak klasy. Problem spłycając można by powiedzieć, że nie ma się co dziwić, bo tacy politycy, jacy my, którzy na nich, głosujemy. Ale to jest sprzężenie zwrotne. Wybierając takich, jak my sami dajemy sygnał, że ta zła maniera obecności w polityce nam odpowiada, a jednocześnie, patrząc na zachowania wybrańców, bierzemy z nich przykład, zapominając, że to my wykreowaliśmy te wzory. Istne błędne koło! Przypomnijmy sobie czasy, gdy w ławach sejmowych zasiadali ludzie wielkiej wiedzy i klasy, którą mieli Karol Modzelewski, Jacek Kuroń i wielu innych, których nazwisk nie sposób tu przytoczyć. Teza Kopernika o wypieraniu dobrego przez gorsze ma też zastosowanie w życiu społecznym. Najgorsze, że nie widać sposobu, by ten trend odwrócić. Niebezpiecznie bowiem rośnie liczba tych, którzy brak polotu i wiedzy usiłują pokrywać napastliwością, arogancją, a (bywa) chamstwem. Boxer
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!