Reklama

Między szpitalem a szpitalem

W dzisiejszych czasach lepiej nie chorować. Problemy pojawiają się już na początku, zaraz po pojawieniu się na izbie przyjęć Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Siedlcach.


Po krótkiej rejestracji i stwierdzeniu bólów brzucha - pielęgniarka wzywa chirurga. Ten decyduje się na podanie zastrzyku i odsyła do domu. Następnego ranka wita nas ten sam lekarz – zdziwiony i zaniepokojony naszym
przyjazdem. Decyduje, że potrzebne jest podanie przeciwbólowej kroplówki. Stwierdza, że jako chirurg, może operować i wypisuje skierowanie na kolonoskopię. Następnego dnia ból brzucha jest tak silny, że ponownie jedziemy do lekarza rodzinnego i otrzymujemy natychmiastowe skierowanie do szpitala. 

Aby uniknąć ponownego odesłania do domu, zawiozłem ojca do szpitala na Starowiejską. Tam nie było żadnych problemów z przyjęciem na oddział. Dziś mija już tydzień, odkąd ojciec przebywa w szpitalu.
Jest tam wyjątkowo miła opieka i każdy pacjent traktowany jest indywidualnie. Lekarz prowadzący zrobił kompleksowe badania, mające na celu postawienie właściwej diagnozy oraz wykluczenie innych schorzeń. 

Chyba po przeżyciu 70 lat i opłacaniu składek należy się właściwe potraktowanie i pomoc w potrzebie. Stwierdzono zator jelita grubego, więc nie była to błahostka. Chyba nadszedł czas, by ktoś zajął się takimi
sprawami. Myślę, że wielu pacjentów szpitala na Poniatowskiego zgodzi się z moją opinią.  

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości