Niestety, coraz częściej początek zimy nie kojarzy nam się z kolorem białym, ale burym, czarnym, brunatnym. Zaczyna się bowiem sezon grzewczy. Uruchamiany tysiące przydomowych pieców centralnego ogrzewania. A w nich spalamy niemal wszystko. Bardzo często są to śmieci po jesiennych porządkach. W piecach palimy oponami, opakowaniami plastikowymi, starymi meblami i ubraniami. To zaś sprawia, że w powietrze unoszą się niezwykle szkodliwe dla zdrowia substancje, powodujące łzawienie oczu, uczulenia czy nawet trudności z oddychaniem.
Sprawa spalania odpadków w przydomowych paleniskach powraca niezmiennie każdego roku. I niezmiennie nie potrafimy sobie poradzić z tym groźnym zjawiskiem. Apele nie przynoszą pożądanych rezultatów. Z kolei instytucje (głównie te powołane do ochrony środowiska) są praktycznie bezradne wobec trucicieli. Jeśli nawet dojdzie do kontroli danej kotłowni, to przepisy są takie, że wizyta urzędników nie daje praktycznie żadnych szans na przyłapanie właściciela posesji na gorącym uczynku. Mówiąc wprost, na tego typu działania szkoda czasu i atłasu... Obowiązuje bowiem zasada, że mój dom jest moją twierdzą i urzędnik nie ma do niej łatwego dostępu.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!