Jarosław Kaczyński przyjechał do Siedlec, by otworzyć rondo Pamięci Ofiar Katastrofy Smoleńskiej oraz ulice Lecha Kaczyńskiego i Ryszarda Kaczorowskiego. Wizyta wywołała w internecie sporo komentarzy. Pisano: wstyd, kabaret, żenada, szopka, żałosne, okropieństwo, moherowy ciemnogród, pisowskie miasto itp. Emocje mogę zrozumieć, to coś, nad czym się czasami nie panuje. Jeśli coś dziwi, to fakt, że tak radykalne poglądy pozostały całkowicie bez uzasadnienia. Nadmiar ekspresji, może nawet histerii i... zupełny brak argumentów. Skoro nie podaje się argumentów, to być może... nie ma argumentów. Afektacja i ekspresja ma zastąpić pustkę. Zupełnie jakby autorzy tego typu komentarzy uznawali swój sprzeciw, mówiąc językiem lidera PiS, za oczywistość tak oczywistą, że nie wymagającą uzasadnienia. Tymczasem nic tu oczywiste nie jest.
Z jakiego powodu nie mielibyśmy pamiętać o tych, którzy zginęli 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem? I dlaczego ta pamięć miałaby pozostać w przestrzeni publicznej nieupamiętniona? Były to w większości osoby pełniące ważne funkcje publiczne i zginęły w sytuacji publicznej – w drodze na groby polskich oficerów, jako członkowie delegacji, której przewodniczył polski prezydent. Dlaczego mielibyśmy o nich zapomnieć? Cóż przemawia za tym, by pochłonęła ich niepamięć? Ulice często mają za patronów osoby znane z historii. Historia Polaków nie jest zamknięta; trwa, dzieje się i stwarza się na nowo. Wydarzenia, wesołe – jak nowy stadion narodowy, i smutne – jak katastrofa smoleńska, wciąż w niej zachodzą. Nie da się uczciwie napisać narodowych dziejów, nie wspominając o tym, co zdarzyło się pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r. Nie da się też tego zakrzyczeć.
Sprawa druga: kogo zaprosić na otwarcie tak nazwanego ronda i ulic? Jeśli Jarosław Kaczyński, brat prezydenta, który zginął w katastrofie, nie jest właściwą, najwłaściwszą osobą, to kto nią jest? Kto byłby stosowniejszy? Kuba Wojewódzki? Robert Biedroń? Kazimiera Szczuka? Nie żartujmy. Z jakiego powodu wizyta Jarosława Kaczyńskiego, byłego premiera, lidera drugiej co do wielkości partii w Sejmie, miałaby być niestosowna, a on sam traktowany w Siedlcach jak persona non grata? Mam wrażenie, że wielu się tu zakałapućkało, i to poważnie. Tak bywa, kiedy emocje zmącą rozum. Najgłośniej często krzyczą ci, którzy nie mają racji.
To prawda, że wyborcy PO są, statystycznie rzecz ujmując, bogatsi, lepiej wykształceni i pochodzą „z większych ośrodków”. Ale samo wyklinanie Kaczora nie uczyni nikogo bogatszym ani lepiej wykształconym, ani wreszcie mieszkańcem Wrocławia. Na chwilkę co najwyżej poprawi samopoczucie. Nie tędy droga, by leczyć kompleksy. A Siedlce? Pokazały się jako miasto niepodległe i niepokorne, potrafiące płynąć pod prąd fali pogardy. Teraz trochę bardziej je lubię. „Prezydencka” obwodnica bardzo mi się przyda. Wygodnie skraca drogę do domu.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!