Reklama

Na zamku w Liwie magicznie z Wilkoniem i Joszko Brodą

To było piękne zwieńczenie tygodnia. Na Zamku w Liwie spotkali się dwaj wybitni artyści: Józef Wilkoń i Joszko Broda. Padał deszcz, po którym widok z wieży zamku wzruszał kolorami, czystością i spokojem. A może to efekt tej niezwykłej chwili, w której na zmysły działało wszystko: muzyka, obraz i bezwarunkowy zachwyt ludźmi, którzy w swej twórczości są autentyczni i bezkompromisowi.

Józef Wilkoń, 95-letni ilustrator i rzeźbiarz, ciągle ujmuje poczuciem humoru, żywiołowością i bezpośredniością. O lasce wdrapał się na najwyższą kondygnację wieży, po wąskich schodach, by nie zawieść fanów jego twórczości. Tam bowiem wystawiono jego prace. Tam też podpisywał książki, które można było kupić poprzez Fundację Józefa Wilkonia.

Wernisaż poprzedził krótki koncert Joszko Brody, muzyka, instrumentalisty, kompozytora i wielkiej osobowości. Józef Wilkoń wspominał, jak się poznali.

-Gdy zmarła moja żona, chciałem, aby na pogrzebie zagrał jakiś góral. Szukałem, ale bez skutku. I oto w dniu pogrzebu pojawił się on – wspomniał mistrz. - Pytałem go potem, co chce w zamian, jak mu zapłacić. Nie chciał pieniędzy, tylko powiedział: zrób mi trąbę. Zmartwiłem się, mówię, że ja nie umiem robić trąb, że jak zrobię, to nie będzie grała. Ale Joszko powiedział: ja zagram na wszystkim.

Reklama

I rzeczywiście, Joszko zapewnia, że gra na trąbie Wilkonia. I to niejednej.

Joszko przywiózł ze sobą instrumenty niezwykłe. Opowiadał o nich i przywołał podstawową zasadę.

-Tam, gdzie są liście, ludzie grali na liściach, gdzie są kamienie, grają na kamieniach, gdzie są zwierzęta, grają na kościach i rogach, gdzie są szuwary, grają na trzcinach i słomkach.

I mistrz zagrał na rogach, na kamieniu, glinianej okarynie, różnych fletach z drewna, na słomce. Fantastycznie przy tym wplatał historie regionów, z których pochodziły instrumenty. A gra na drumli po prostu była zwieńczeniem tego wieczoru. Niezwykłe przeżycie.

Reklama

Mimo iż przez cały dzień świeciło słońce, wieczór okazał się deszczowy. Dyrektor Zamku w Liwie Eliza Czapska szybko zadysponowała, by rozstawiono dodatkowy namiot. Było szaro, ale klimatycznie. A potem wyszło słońce. Zamek w Liwie jawił się jak magiczne miejsce.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/08/2025 13:01
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    le łonik - niezalogowany 2025-08-29 18:55:25

    Czarne kozaki to już zima.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości