- Początkowo trudno było wmówić sobie, że Beatka jest naszym dzieckiem, potem nauczyłam się ją kochać, a dzisiaj nie wiem, jak mogliśmy bez niej żyć – tak Magda Jaszczuk z Pilawy mówi o siedmioletniej dziewczynce, dla której ponad 6 lat temu utworzyła z mężem rodzinę zastępczą.
Wcześniej małżonkowie z Pilawy nie myśleli nawet, że mogliby wziąć „obce” dziecko. Mieli niespełna roczną córeczkę i ustabilizowane życie, gdy w telewizji obejrzeli reportaż pt. „Centrum Nadziei” ze szpitala w Międzylesiu. W programie mówiono o schorzeniach przebywających tam dzieci. Pokazywano również te porzucone, dla których szukano domu. – I wtedy Beatkę pokazali – mówi Magda Jaszczuk. – Któreś z nas powiedziało: a może ją weźmiemy? To był taki szalony pomysł. Mąż pani Magdy pojechał jednak do szpitala, by dziewczynkę zobaczyć. – A ona siadła mi na kolana, wsadziła place do buzi i zasnęła – wspomina Artur Jaszczuk. – I tak przesiedzieliśmy kilka godzin. Już nie mogłem sobie wyobrazić, że mogę od niej odejść i nigdy nie wrócić. – Zachwyciła nas, chociaż fizycznie wcale nie była ślicznym dzieckiem – dodaje jego żona. – To było takie niewytłumaczalne. Ona po prostu coś w sobie ma.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!