Reklama

Narażał życie, by ratować człowieka

Nie zastanawiał się, czy ma ratować człowieka w płonącym aucie ani nad tym, że sam może zginąć. Rzucił wędkę i pobiegł. Zaraz po tym, jak siedzącego w oplu mężczyznę udało mu się wyciągnąć z ognia, samochód spłonął.

Tak sierżant Sylwester Dobrowolski z posterunku policji w Repkach, ratując życie człowieka, stał się bohaterem.

Policjant razem z rodziną długi czerwcowy weekend spędzał na rybach, nad zalewem w Hucie Zadybskiej koło Żelechowa (miejscowość położona na granicy województw lubelskiego i mazowieckiego). Całą noc ze środy na czwartek ( 6/7 czerwca) spędził z wędką w ręku. Nad ranem, około godziny czwartej usłyszał, że silnik opla stojącego na skarpie jest włączony i ma zbyt wysokie obroty. Od tego momentu z zaniepokojeniem obserwował samochód. 

Auto w płomieniach
Po upływie pół godziny zauważył dym wydobywający się spod samochodu. Zaniepokojony, szybko pobiegł na górę, żeby sprawdzić, co się dzieje. Na miejscu zobaczył, że samochód się pali, a w środku siedzi mężczyzna. – Kiedy dobiegłem, płomienie wydobywały się od spodu samochodu. Miały już wysokość co najmniej dwóch metrów. Człowiek za kierownicą wyglądał na śpiącego lub nieprzytomnego. Od razu zdecydowałem się go wyciągnąć. Na strach nie było wtedy czasu – relacjonuje  sierżant S. Dobrowolski.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama