Reklama

Nie będą mi mówić, że jestem zdrowy!

Raz zdrowy, drugi raz chory – samopoczucie pana Kazimierza z gminy Sobolew zależy od tego czy aktualnie udaje się do ZUS-u, czy do KRUS-u. Z tym pierwszym już od ładnych kilku lat procesuje się o prawo do renty. Lekarze z ZUS-u uznali, że jest zdrowy i o rencie nie ma mowy. Tymczasem lekarze z KRUS przyznali, że pan Kazimierz jest chory.

KRUS mu rentę wypłaca. – Dochodziło do takiej paranoi, że jechałem do Lublina do sądu, w którym procesowałem się z ZUS-em o rentę i tam mówiono mi, że jestem zdrowy, a po południu jechałem na komisję lekarską KRUS i przyznawano mi półroczny zasiłek chorobowy – opowiada mężczyzna. Pan Kazimierz przez prawie 30 lat pracował na kolei. Kiedyś uległ poważnemu wypadkowi. W 1997 roku lekarze uznali, że jego zdrowie nie pozwala mu na to, by pracować. Do tej opinii przychylili się również lekarze – orzecznicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Pan Kazimierz otrzymał rentę z tzw. ogólnego stanu zdrowia. Lekarze uznali, że jest chory na: nerwicę, chorobę wieńcową i chorobę kręgosłupa. Rentę mieszkaniec gminy Sobolew pobierał do końca 2000 roku. Od tego czasu rozpoczyna się jego sądowa historia. Pan Kazimierz co kilka miesięcy składał do ZUS-u wniosek o rentę. Lekarze tej instytucji stwierdzali, że pan Kazimierz jest zdrowy. Ten odwoływał się do sądu. Sąd przychylał się do zdania lekarzy orzeczników. Za kilka miesięcy historia się powtarzała. Jest, nie ma, jest Pan Kazimierz musiał się jednak ubezpieczyć, bo nie mógłby korzystać z bezpłatnych porad lekarskich. A jako że miał ponad 1 hektar przeliczeniowy ziemi, ubezpieczył się w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Przez ten czas płacił składki. Wielokrotnie przebywał również na zwolnieniach lekarskich. – Zdarzało się, że KRUS wysyłał mnie na leczenie w sanatorium i w drodze zajeżdżałem na komisję lekarską w ZUS – opowiada mieszkaniec gminy Sobolew. - ZUS uznawał, że jestem zdrowy. Przecież do sanatorium lekarze KRUS wysyłali mnie nie dlatego, że mi się w domu nudziło! Na początku bieżącego roku pan Kazimierz złożył w KRUS wniosek o rentę chorobową. I otrzymał ją. Jest to renta rolnicza z tytułu niezdolności do pracy. Potyczek z ZUS jednak nie odpuszcza. – Ja po prostu nie mogę normalnie pracować – opowiada pan Kazimierz. – Leczę się u kilku lekarzy specjalistów. Cały czas biorę bardzo silne leki przeciwbólowe, jeden jest nawet 40 razy silniejszy od morfiny. Muszę się poddawać znieczuleniu całej lewej strony w Poradni Leczenia Bólu. I lekarze z ZUS będą mi mówić, że jestem zdrowy? Moi lekarze nie chcą wierzyć, że z takimi dolegliwościami mogę nie mieć renty. Gdyby nie leki przeciwbólowe, to w ogóle bym nie funkcjonował.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości