Przepychanki, unieważnienie przetargu… Efekt – Stadler nie podpisze umowy z Kolejami Mazowieckimi
Już niemal rok minął od czasu, kiedy spółka Koleje Mazowieckie rozstrzygnęła przetarg na dostawę 16 pociągów. Miały być one dostarczone do końca 2011 roku. Najkorzystniejszą ofertę złożyła wówczas firma Stadler, zakład w Siedlcach, ale zamawiający przetarg unieważnił. Po odwołaniach Stadlera, zarówno Krajowa Izba Odwoławcza, jak też sąd (do którego wystąpiły Koleje Mazowieckie) zobowiązały kolejową spółkę do podpisania umowy ze Stadlerem.
Od stycznia 2010 roku kolejne miesiące mijały na przepychankach i odciąganiu terminu podpisania umowy. Dopiero w październiku 2010 roku przedstawiciele spółki Koleje Mazowieckie wyrazili wolę zawarcia umowy na dostawę 16 pojazdów z firmą Stadler. Nie uwzględniono jednak mijającego czasu… Koleje Mazowieckie nadal oczekiwały, że 16 pojazdów zostanie dostarczonych do końca 2011 roku, czyli na warunkach określonych w specyfikacji przetargowej. - Pozostało zaledwie 13 miesięcy na prace konstrukcyjne i wyprodukowanie pociągów oraz pozyskanie dla nich dopuszczenia do ruchu w Polsce. Jest to zdecydowanie za krótki okres. Z technicznego punktu widzenia dotrzymanie terminów realizacji dostaw ustalonych w kontrakcie przygotowanym przez Koleje Mazowieckie niestety nie jest obecnie możliwe. W związku z powyższym firma Stadler była zmuszona poinformować Koleje Mazowieckie, że nie jest w stanie podpisać umowy – informuje przedstawicielka firmy Urszula Matej-Bil.
Kolejne ataki zimy, mróz, opóźnienia pociągów, krótkie składy, które nie mieszczą wszystkich pasażerów pokazują mizerną kondycję naszych przewoźników. Także tych lokalnych na Mazowszu. Była okazja, by choć trochę zwiększyć liczbę nowoczesnych pociągów jeżdżących po mazowieckich trasach. Władze Mazowsza ociągały się z podpisaniem stosownej umowy i, jak się okazało, nie miały w tym uporze racji. Nikt nie wytłumaczył pasażerom powodów, oporu przez zawarciem umowy ze Stadlerem, a tym samym powodów dlaczego muszą podróżować w tak marnych warunkach, choć mogliby w lepszych. Teraz musi odbyć się kolejny przetarg. Kolejne rozstrzygnięcia, protesty, odwołania, a pojazdów nie będzie. Miną mistrzostwa Euro 2012, które były impulsem do rozwoju i inwestowania w tabor kolejowy. Kolejny raz na brak tych pociągów narzekać będziemy właśnie podczas tej sportowej imprezy, ale któż wówczas będzie pamiętał, że pociągi mogły być, tylko urzędnicy nawalili
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!