Reklama

Od wybuchu wojny w Ukrainie polskie strzelnice przeżywają oblężenie. Przybywa też pacjentów na laryngologii

Na strzelnice wybierają się całymi rodzinami. Ojcowie prowadzą nastoletnich synów, żony też w skupieniu celują do tarczy. Wojna w Ukrainie uświadomiła wszystkim, jak kruche jest poczucie bezpieczeństwa i jak realne jest widmo walki na śmierć i życie.

– Uświadomiłam sobie, że nawet gdybym znalazła na drodze broń i mogła z niej skorzystać, by ratować życie, to nie wiedziałabym, jak jej użyć – mówi uczestniczka kursu strzelania.

Podobne dylematy ma większość z nas. Wielu postanawia coś z tym zrobić...

ŻYŁO SIĘ BEZPIECZNIE

Prezes Siedleckiego Klubu Strzelectwa Sportowego „Dragon” Leszek Chromiński przyznaje, że zainteresowanie strzelectwem bezprecedensowo wzrosło.

– To wręcz pospolite ruszenie – ocenia. – Ludzi interesuje głównie jak posługiwać się bronią i jak zdobyć pozwolenie na broń. A na tym polu mamy wielkie zaniedbania.

Reklama

(...)

Każdy kurs rozpoczyna się od zasad bhp, czyli bezpieczeństwa na strzelnicy. Jak jest to ważne, przekonują się niektórzy „niedzielni strzelcy”. Bo razem z większym zainteresowaniem kursami strzelania przybywa pacjentów... na laryngologii.

– Ostry uraz akustyczny – diagnozuje lekarz z oddziału laryngologicznego w szpitalu wojewódzkim Artur Żak. – Gdy do niego dojdzie, należy jak najszybciej zgłosić się po pomoc, by zminimalizować skutki i ratować słuch.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/09/2025 12:14
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama