Ten niewielki lasek na wzgórzu jest przez okolicznych mieszkańców nazywany Choiną Ostojską. Stoi tam pomnik bohaterskiego żołnierza z wojny 1920 roku. Skromny, ale zadbany. Przy mogile leżą uschnięte kwiaty i wypalone, porozrzucane znicze. Okoliczni mieszkańcy nie zapomnieli o poległym piłsudczyku. Niewielu pewnie jednak wie, w jak dramatycznych okolicznościach obrońca ojczyzny rozstał się z życiem. A podejmując się swego zadania, wiedział, że nie ma z niego powrotu...
W Szkole Podstawowej w Radzikowie w gminie Mordy wiedzą, że na wzgórzu poległ piłsudczyk, że był bohaterem, który poświęcił się dla ratowania ojczyzny. Ale w jakich okolicznościach zginął? Skąd pochodził? Tak daleko pamięć historyczna już nie sięga. - Jedźcie do naszej emerytowanej nauczycieli, Amelii Izdebskiej – podpowiadają w szkole w Radzikowie. – Ona powinna znać tę historię ze szczegółami.
Rzeczywiście, ten trop okazał się właściwy. Nauczycielka, Amelia Izdebska zna tę historię doskonale. Ma ją spisaną w starym zeszycie. Notatki zrobiła na podstawie opowiadań dawno już nieżyjącego świadka tamtych zdarzeń, Hieronima Soszyńskiego. Starsza pani zaprasza do swojego domu, wertuje kartki z notatkami... Jest najwyraźniej wzruszona i nieco zdziwiona, że ktoś interesuje się historią sprzed blisko 90 lat. Napisała o niej nawet piękny, płynący z głębi serca wiersz. - Bo wie pan…Mój ojciec też był żołnierzem, który poległ w 1939 roku – mówi starsza pani. – Może dlatego tak bliski jest mi los tamtego żołnierza, który oddał swe młode życie za niepodległa Polskę. Pani Amelia opowiada o szczegółach wojennego epizodu – tak, jakby wszystko wydarzyło się parę dni temu…
Był sierpień 1920 roku. Od strony Szydłówki cofał się oddział wojska polskiego, atakowany zaciekle przez bolszewików. Byli w dużej przewadze, a nasze oddziały zmierzały w kierunku wsi Pióry Pytki. Żeby zmylić wroga, użyto podstępu. W lesie, gdzie jest dzisiaj mogiła, zostawiono naszego bohatera. Wszedł on na sosnę i w odpowiednim momencie miał wystrzelić z karabinu, żeby ściągnąć tam wroga. Fortel się udał. Bolszewicy pomyśleli, że w lesie ukrył się nasz oddział. Skierowali tam swoje wojska, a piłsudczycy zyskali czas na wycofanie się. Oddział został uratowany. Bohaterski polski żołnierz zginął jednak od sowieckiej kuli.
Żołnierz sowiecki powiadomił sołtysa wsi Ostoje o trupie Polaka. Kazał go zakopać, tam, gdzie bohatersko zginął. Pewnie nikt by nie wiedział, kto spoczywa w mogile, gdyby nie list, znaleziony przy żołnierzu. Napisał go do rodziny, ale nie zdążył wysłać przed swą ostatnią misją. Bohater nazywał się Wojciech Karczmarczyk i pochodził z Małopolski.
W 10. rocznicę tamtych wydarzeń, z inicjatywy ówczesnego kierownika szkoły w Ostojach, Piotra Świstuna, lokalna społeczność postanowiła postawić w tym miejscu pomnik. Pieniądze zbierali, jeżdżąc po wsiach z przygotowanym przez siebie spektaklem. Jego wykonawcą był pan Smoliński z Krzeska.
15 sierpnia 1928 roku poświęcono pomnik. Odbyła się wielka, patriotyczna uroczystość, na którą przybyły setki osób z okolicznych miejscowości. Grała orkiestra z Kożuszek. Upał był taki, że ludzie mdleli. Strażacy z Klim dowozili wodę beczkami.
- Po wojnie bohaterowie wojny polsko-bolszewickiej nie mogli liczyć na oficjalnie czczenie ich pamięci – mówi Amelia Izdebska. – Ale ludzie z tego terenu nigdy nie zapomnieli o swoim bohaterze. Ja w Piórach Wielkich mieszkam od 1948 roku i już wtedy chodziłam z młodzieżą i dziećmi pod pomnik. Inni też kultywowali pamięć piłsudczyka. Pod pomnikiem zawsze leżały kwiaty, paliły się znicze. Dzisiaj pomnikiem opiekuje się szkoła w Radzikowie. Co roku 15 sierpnia, z inicjatywy ks. Henryka Drozda, jest tu odprawiana msza święta. Przychodzą tłumy ludzi. Bo choć młody żołnierz był z Małopolski, to uważają go za swojego…
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!