Reklama

Piernik - wiatrak, dwa bratanki

10/12/2008 09:25

Jak Bronek powie coś o Lechu, to żeby dojść do prawdy, trzeba rozmontować Stefana i prześwietlić Jarosława. To przecież oczywiste!

Mogliśmy spokojnie i dogłębnie przeanalizować zasadność prezydenckiej wizyty Lecha Kaczyńskiego w Gruzji, zważyć korzyści polityczne i delikatne kwestie bezpieczeństwa narodowego. Mogliśmy. Zanim jednak ktokolwiek zdążył nabrać powietrza w płuca, głos zabrał marszałek Bronisław Komorowski. Powiedział w radiu, że jaka wizyta, taki zamach plus coś o ślepym snajperze. Gruzińska strzelanina pod względem widowiskowym zmarniała, zeszła na dalszy plan. Teraz mieliśmy do przemyślenia wypowiedź marszałka. Aby wypowiedzieć swoje zdanie w tej kwestii, Jarosław Kaczyński, chcąc nie chcąc, musiał cofnąć się pół wieku do więziennych przeżyć wicemarszałka Stefana Niesiołowskiego. Do lidera PiS trudno żywić pretensje. Jeśli debatowano o Komorowskim, gruntowne prześwietlenie życiorysu Niesiołowskiego stało się niezbędne. A skoro na liście do wyjaśnienia figurowali już Komorowski i Niesiołowski, oczywistą oczywistością było zadanie pytania, czy Jarosław Kaczyński był internowany. Inaczej być nie mogło. Gdy na części drobne rozkłada się życiorys Niesiołowskiego, to sprawy internowania Kaczyńskiego pominąć wprost nie wypada. Dążąca do prawdy Monika Olejnik spytała więc posła Jacka Kurskiego: - Czy Jarosław był internowany? - Jego brat był internowany - odpowiedział poseł, zgodnie z prawdą i całkiem poważnie. Osobnicy maniakalnie przywiązani do zdrowego rozsądku pytają w takich razach: co ma piernik do wiatraka? Nie mają jednak racji. Piernik do wiatraka - faktycznie - ma może i niewiele. Za to wiatrak do piernika ma już coś - mąkę. Czyli konkret, nieco sypki, ale konkret jednak. Jeśli wiatrak ma coś do piernika, to i piernik, chcąc nie chcąc, musi mieć coś do wiatraka. Zaczepiony piernik może głos zabrać, wiatrakowi replikować. Ze zwykłej choćby uprzejmości odezwać się powinien. A jeśli nie z uprzejmości, to z wierności starożytnej regule nakazującej wymieniać oko za oko i ząb za ząb. Potoczysta taka rozmowa może toczyć się w nieskończoność. I tak właśnie zwykle się toczy. Nie spostrzeże się człowiek, czy frapujący dialog zajmuje godzinę, tydzień, czy ciągnie się latami. Na rozmowach w miłym towarzystwie czas szybko płynie. Nie można nawet twierdzić, że podobna debata społeczna niczego nie wnosi. Bo wnosi, wnosi nieustannie. Jak w telewizyjnym serialu, bez końca wzbogaca się o nowe wątki i postacie. Każdy się przecież stara jak może, by coś zupełnie od czapy dorzucić. Za tydzień będzie o stokrotkach. O stokrotkach, czyli o skałach magmowych oraz chińskiej dynastii Tang. Dariusz Kuziak

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości