Reklama

Pozamiatane

23/05/2007 13:05

Więc pomników burzyć nie wolno? I nazw ulic, raz nadanych, zmieniać nie należy? Bylibyśmy lepsi i szczęśliwsi, chodząc, w Siedlcach na przykład, ulicą Dzierżyńskiego, a nie, jak dzisiaj - Świętojańską? Lepiej było w 1990 r. powrócić do nazwy ulicy Sokołowskiej, czy zawile (bo prosto się nie da, niestety) tłumaczyć młodym Polakom,
co robi Marchlewski jako patron ulicy w wolnym kraju. Kraju, który
w internacjonalistycznym zapale patron ów chciał zamienić w jeszcze jedną republikę ZSRR. Milej przechadzać się - przykład skrajny, ale czy bezsensowny? - Adolf Hitler Strasse i  jeździć do Stalinogrodu, czy też spacerować ulicą Piłsudskiego i podróżować do Katowic? Kto burzy lub przenosi z miejsca na miejsce pomniki, ten fałszuje historię? A ten, kto ich nie burzy i nie przenosi, historii nie fałszuje? A jeśli te monumenty od początku załgane i zakłamane były, bo z fałszywą intencją je stawiano? Jeśli to nie są pomniki nieznanych żołnierzy, ale obeliski pychy, statuy ponurych władców, którzy tych żołnierzy na śmierć posyłali?
Szczęśliwie się składa, że powyższe pytania są w przypadku Siedlec pytaniami jedynie retorycznymi. Wiosną 1996 r. z centralnego placu miasta usunięto żelbetonowy obelisk, który ćwierć wieku wcześniej ustawiono jako Pomnik Wdzięczności i Braterstwa. Nad sensem istnienia lub nieistnienia monumentu nie musimy się zastanawiać. Nie musimy roztrząsać, czy go rozbierać, czy też nie rozbierać, bo dawno już rozebrany.
Nie mamy też powodu, by z rewolucyjną czujnością rozglądać się po ulicach, poszukując, co by tu jeszcze zdekomunizować, obalić czy usunąć, symbolicznie i zgodnie z najnowszymi trendami. Nazw ulic też w Siedlcach zmieniać nie trzeba, bo już siedemnasty rok mija, odkąd słusznie pozmieniane. Nie musimy deliberować, czy miasto wyglądałoby piękniej, gdyby ulica Dzierżyńskiego po staremu zbiegała się z ulicą Zawadzkiego, ani obliczać, jak gigantyczne sumy zaoszczędzilibyśmy, gdyby ulica 22 Lipca wciąż świątecznie krzyżowała się
z ulicą 1 Maja. (Gdy znajdą się w odwrocie, najbardziej zatwardziali ideolodzy potrafią przypomnieć sobie o rzeczach tak przyziemnych, jak pieniądze).
U nas już pozamiatane. Nie musimy się lękać, że wielka Rosja wpadnie z naszego powodu w propagandową furię i z usunięcia pomnika w Siedlcach zrobi kosmiczną aferę od Brukseli po Władywostok. Rosyjscy hakerzy oszczędzą nasze komputery i poprzestaną na atakowaniu internetowych serwerów w Estonii. Bo Estończycy zdobyli się na odwagę i po swojemu, po estońsku spojrzeli na swoją własną historię. Nie mówmy im więc, co mają robić. Sami to wiedzą. Są wreszcie u siebie.
Dariusz Kuziak

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości