To była opowieść o marzeniach i pasji, ale też o pokonywaniu własnych granic, samotności, obecności śmierci, chorobie wysokościowej. Na spotkanie z profesorem Kryspinem Miturą, który zdobył Koronę Ziemi oraz Koronę Wulkanów Ziemi przybyły tłumy.
Spotkanie opóźniło się o kilka minut, bo nikt nie przewidział takiej frekwencji. Organizatorzy musieli rozsunąć ścianę auli, aby publiczność mogła się pomieścić. A potem prof. Kryspin Mitura zahipnotyzował widownię.
W absolutnej ciszy opowiedział o tym, jak zdobył Koronę Ziemi oraz Koronę Wulkanów Ziemi. Finałem przedsięwzięcia było wejście na Mount Sidley – najwyższy wulkan Antarktydy. Profesor dołączył właśnie do elitarnej grupy kilkunastu osób na świecie i został drugim Polakiem w historii, który zrealizował to osiągnięcie.
Serca widzów podbił już pierwszym slajdem z dzieciństwa. Mały Kryspin stoi na tle blokowiska, ale trudno wyczuć, czy już marzy o dalekich podróżach. Te na pewno go kusiły, sądząc po doborze lektur: seria o przygodach Tomka (Szklarskiego), o Panu Samochodziku (Nienackiego) czy „Podróż za jeden uśmiech” (Bahdaja). A potem rozpoczęła się porywająca opowieść o wytrwałości, samotności, spotkaniach ze śmiercią. To była też opowieść o miłości do świata i ludzi, do różnorodności i odmienności kultur. I była to opowieść o marzeniach i przekraczaniu własnych granic.
Ze wzruszeniem i poruszeniem słuchało się tych opowieści, a świadomość, że postacie widziane na prezentowanych zdjęciach, uchwycone w chwilach szczęścia, roześmiane, przypłaciły tę pasję życiem. Przejmująca była ta świadomość. Podobnie jak opowieść o koreańskim wspinaczu, który musiał zawrócić z trasy, bo… wypadła mu rękawiczka i zsunęła się w dół, nie do odzyskania. W innych okolicznościach brzmiałoby to anegdotycznie, ale nie tam, na najwyższych szczytach.

Pięknym podsumowaniem było zestawienie dziecięcych lektur z pamiątkami z podróży. Pod okładkami książek o Tomku, zobaczyliśmy zdjęcia z tych miejsc, które odwiedził dorosły Kryspin.
Profesor Kryspin Mitura ujmuje skromnością. Cechuje go te szczególny szacunek jaki okazuje każdemu rozmówcy. Pamiętam naszą pierwszą rozmowę, wiele lat temu, gdy jako młody lekarz jeździł do Afryki, gdzie w ramach wolontariatu prowadził zabiegi chirurgiczne. Teraz jest ordynatorem Oddziału Chirurgii Ogólnej Szpitala pw. Najświętszej Maryi Panny w Siedlcach, a także nauczycielem akademickim Wydziału Nauk Medycznych i Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu w Siedlcach. W każdej z tych ról jest wyjątkowy i wybitny.
Na kolejną rozmowę – wywiad dla czytelników Tygodnika Siedleckiego – właśnie się umawiamy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pan Mitura jest wyjątkowy, chodziarz by ze swoim podejściem do pacjenta. Wyróżnia go brak podmiotowego podejścia do ludzi, co niestety jest normą u innych lekarzy.
sorry, nic z tego nie rozumiem
Pan Mitura jest wyjątkowy, chodziarz by ze swoim podejściem do pacjenta. Wyróżnia go brak podmiotowego podejścia do ludzi, co niestety jest normą u innych lekarzy.
sorry, nic z tego nie rozumiem