Było wtorkowe popołudnie, 13 marca. Starszy posterunkowy Andrzej Żak oraz posterunkowy Łukasz Mątkiewicz z Komendy Powiatowej Policji w Sokołowie Podlaskim wyjechali na interwencję rodzinną do Grochowa.
Nie wiedzieli, że przyjdzie im ratować ludzkie życie.
- Nie znaliśmy tej rodziny. Obaj byliśmy w tym domu pierwszy raz. 32-letni mężczyzna był po alkoholu. Nie wyciągał rąk do żony. 26-letnia kobieta skarżyła się na jego nerwowe, awanturnicze zachowanie. Zadzwoniła po policję, bo bała się głównie o niemowlę, które mąż chciał nosić na rękach – wspomina funkcjonariusz, Andrzej Żak. Mężczyzna nie był mocno pijany. Uspokoił się. Jego żona wręcz prosiła policjantów, aby go nie zabierali do aresztu, bo nie poradzi sobie z obowiązkami domowymi i obrządkiem licznego inwentarza. Gdy funkcjonariusze opuszczali dom, sytuacja wyglądała na opanowaną. Poprosili jeszcze kobietę na bok. Zapewniała, że spokojnie mogą odjechać. - Jednak nie opuszczało mnie przeżycie, że coś złego wisi w powietrzu, że wydarzy się jakaś tragedia – mówi starszy posterunkowy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!