Ponad dwa tygodnie po ogromnym pożarze hali produkcyjnej w Mińsku Mazowieckim ruszyły szczegółowe oględziny zniszczonego obiektu. Wcześniej - ze względów bezpieczeństwa -funkcjonariusze mogli badać teren jedynie z zewnątrz. Dopiero pod koniec lipca, po decyzji Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, służby mogły wejść do wnętrza spalonego budynku.
Jak informuje st. asp. Paula Antolak z Komendy Powiatowej Policji w Mińsku Mazowieckim, oględziny prowadzone są pod nadzorem prokuratora. W działania zaangażowani są także biegły z zakresu pożarnictwa, technik kryminalistyki oraz funkcjonariusze Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego. Ustalane są przyczyny i dokładne okoliczności wybuchu ognia.
Wśród mieszkańców pojawiło się wiele pytań dotyczących skutków pożaru dla zdrowia i środowiska. W pierwszych godzinach po wybuchu ognia nad miastem unosił się gęsty, ciemny dym, który wzbudził powszechny niepokój.
- Początkowo obawialiśmy się, że w dymie mogą znajdować się szkodliwe związki chemiczne. Na szczęście badania nie wykazały obecności substancji zagrażających zdrowiu i życiu. Żadne normy nie zostały przekroczone - uspokaja burmistrz Marcin Jakubowski.
Władze miasta zabezpieczyły również pobliską rzekę Srebrną, obawiając się skażenia. Na szczęście nie doszło do przedostania się zanieczyszczeń do wód.
- Od początku monitorowaliśmy sytuację. Zastosowane środki zabezpieczające zadziałały - mówi burmistrz. - Dziś możemy z ulgą powiedzieć, że skutki środowiskowe nie będą poważne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tyle plastiku poszło w powietrze i wsio okej. Okej ?? A jak palę drewnem w zwykłym kotle centralnego ogrzewania to afera na cały powiat , bo chłopie trujesz cały świat.
Tyle plastiku poszło w powietrze i wsio okej. Okej ?? A jak palę drewnem w zwykłym kotle centralnego ogrzewania to afera na cały powiat , bo chłopie trujesz cały świat.