Bożenka zawołała Adasia. Posadziła go na kolanach i rozgarnęła włoski.- Co ty, synuś tak się drapiesz? - pytała zaniepokojona. - Co to za strupek? Uderzył cię ktoś w przedszkolu? Bartek znowu był niegrzeczny?
- Mamo! Jezus Maria! Adaś ma chyba wszy! WSTYDLIWY PROBLEM Siedleckie szkoły i przedszkola mają problem. Pojawia się on okresowo, ale ostatnio przybrał na sile. W kilku placówkach rodzice dostali dyskretne karteczki, informujące, że w placówce pojawiło się ognisko wszawicy. No cóż, wystarczy jedno dziecko, aby kłopot przeniósł się na całą klasę, grupę, personel. Dzieje się to szybko. - Najgorsze jest to, że nauczyciele, bądź pielęgniarka szkolna są zupełnie bezradni! - skarżą się rodzice uczniów jednej z siedleckich szkół. - Nie mogą wyegzekwować czystości u zarażonych wszami dzieci! Nie mają żadnych praw! Czy jedynym rozwiązaniem dla nas będzie nieposyłanie dzieci do szkoły? Teściowa pani Bożenki z żalem wspomina stare czasy. Wtedy też, nawet częściej, zdarzały się takie nieszczęścia, ale szkoła szybko sobie z nimi radziła. - Były higienistki. Jak rodzic nie umiał wytępić wszy u dziecka, to higienistka sama zabierała ucznia do gabinetu, posypała głowę proszkiem, myła i po kłopocie. A teraz? Gdyby ktoś tak zrobił, to do sądu by go pozwali!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!