Wydawało się, że doszło do kradzieży – właściciel skody zgłosił policji, że jego samochód zniknął z parkingu, na którym pozostawił go zaledwie godzinę wcześniej. Jak się jednak okazało, pojazd… sam ruszył w drogę i zakończył ją w podziemnym garażu, skutecznie ukrywając się przed wzrokiem przechodniów.
Do nietypowego zdarzenia doszło 24 sierpnia, po godzinie 12. Funkcjonariusze z Garwolina otrzymali zgłoszenie o rzekomej kradzieży auta. Gdy dotarli na miejsce, okazało się, że skoda nie padła łupem złodziei, lecz stoczyła się z parkingu do pobliskiego garażu podziemnego. Po drodze uszkodziła bramę wjazdową, która częściowo się zamknęła, zasłaniając pojazd i sprawiając, że stał się on niewidoczny z zewnątrz.
Policjanci przypominają, że takie sytuacje, choć brzmią zabawnie, mogą mieć poważne konsekwencje. – Ten incydent pokazuje, że jedno niedopatrzenie może wywołać lawinę zdarzeń. Hamulec postojowy to nie dodatek, lecz ważny element każdego auta. Niezabezpieczony pojazd potrafi przejechać nawet kilkadziesiąt metrów, kończąc „samodzielną jazdę” na słupie, ogrodzeniu czy innym samochodzie – podkreśla podkom. Małgorzata Pychner z Komendy Powiatowej Policji w Garwolinie.
Zgodnie z przepisami, kierowca ma obowiązek zabezpieczyć pojazd podczas postoju – zarówno przed możliwością uruchomienia go przez osoby niepowołane, jak i przed jego samoczynnym przemieszczeniem. Choć tym razem obyło się bez osób poszkodowanych, uszkodzona brama i zgubiony przez właściciela czas są dowodem na to, że warto poświęcić kilka sekund, by prawidłowo zabezpieczyć auto.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze