Reklama

Sezon ogórkowy

08/06/2011 08:59

Sezon ogórkowy zaczął się od mocnego akcentu. Lekceważone zazwyczaj ogórki (temat banalny, trywialny i wakacyjny) pokazały swoje mordercze oblicze. Okazało się, że z ogórkami nie ma żartów. Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała właśnie najnowszą listę rozrywek ekstremalnych: 1. skoki na główkę do nieznanej wody, 2. skoki na bungee, 3. mizeria.

Lista zapewne ulegnie korekcie. W świetle najnowszych badań ogórki – oraz Hiszpania - zostały uniewinnione. Najnowszymi podejrzanymi są kiełki. Kiełki? Koniec świata. Kiełki to przecież esencja zdrowego żywienia!
Jeśli to rzeczywiście kiełki, ekolodzy i zwolennicy zdrowej żywności leżą na łopatkach. Kiełki to szczyt ekologicznego snobizmu i kulinarnej ekstrawagancji. Największe żony modne kiełkami się żywią, kiełki i czystą wodę wychwalają. Skąd się niemiecka zaraza w kiełkach wzięła? Nie mam pojęcia. Zgodnie z kanonami kryminalistyki szukałbym wśród hodowców bydła, trzody oraz drobiu. Ten zabił, komu z tego korzyść. Dość było już straszenia mięsożerców chorobą wściekłych krów, ptasią grypą oraz innymi choróbskami. Przyroda, odruchowo dążąc do równowagi, wzięła na kieł zieleninę, czyli ogórki; ogórki, które okazały się kiełkami.
Zresztą nie przesadzajmy. W ogórkowej panice są elementy budujące. Skoro głównymi podejrzanymi były ogórki ładne: wyrośnięte, proste i gładkie, klienci w odruchu obrony zwrócili się ku egzemplarzom małym, kostropatym i pokręconym. Jeśli te kryteria naturalnego doboru przyjęłyby się także w innych sferach życia społecznego, byłoby to dla niektórych bardzo pocieszające. Nie wdając się w ambarasujące szczegóły, osobiście patrzę na tę zmianę preferencji z umiarkowaną nadzieją. Swoją drogą to interesujące, że akurat w Niemczach pojawiła się ta mordercza ogórkowo-kiełkowa infekcja. To dość niesamowite, że z Niemiec wyszła toksyna tak niezdrowa dla życia Europejczyków. Ciekawe.
Niezdrowa zielenina nie wyczerpuje listy aktualnych kłopotów. Schody są na przykład z budową Stadionu Narodowego. Są schody z budową schodów konkretnie. Nie przewidziano, zdaje się, możliwości, że jak się wybuduje schody, to ktoś – jakiś widz zbłąkany - może na takie schody niebacznie wejść. A jak widz wejdzie, to schody mogą nie wytrzymać. Budowniczowie (dobrze świadczy to o ich intelektualnych możliwościach) na wszelki wypadek postanowili nie eksperymentować. Istnieje ewentualność, że jacyś widzowie na Euro 2012 jednak do nas przyjadą. Wtedy schody będą potrzebne, więc trzeba je poprawić.
Widzowie przyjadą albo i nie przyjadą, bo Chińczycy skrewili autostrady do Warszawy nie będzie. Chińczycy nie czują się mocno i polskiej autostradzie nie dadzą rady. Bo choćby przyszło miliard Chińczyków i każdy zjadłby tysiąc klopsików… I każdy nie wiem jak się wytężył… to nie udźwigną! Taki to ciężar!
No trudno, autostrada nie trampki. Nie musi być chińska.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości