Reklama

Siedleckie korzenie Krzysztofa Piesiewicza

"Urodził się w 1945 roku, pochodzi z rodziny prawniczej. Jego dziadek był notariuszem w Siedlcach, ojciec Marian Piesiewicz, przed wojną sędzia sądu okręgowego, po wojnie przeniósł się do palestry i działał w samorządzie adwokackim. Do warszawskich władz adwokatury Piesiewicz senior był wybierany nie ze wskazania komunistycznej władzy, ale z sali, jako prawdziwy przedstawiciel środowiska" - czytamy w opublikowanym w dzisiejszej "Rzeczpospolitej" tekście Agnieszki Rybak "Bardzo kiepski scenariusz".

Marian Marek Piesiewicz, ojciec Krzysztofa Marka, urodził się 25 marca 1903 roku w Siedlcach. Był synem Antoniego (1871-1923) i Filipiny z Kozłowskich (1872-1964), pochowanych na cmentarzu centralnym w Siedlcach. 19 lipca 1941 roku Filipina Piesiewiczowa wymeldowała się na stałe z mieszkania przy ul. Floriańskiej 1 a i wyjechała do Warszawy. 

M. M. Piesiewicz studia prawnicze skończył w 1925 roku. 14 lipca 1929 roku, w kościele pw. św. Stanisława w Siedlcach, wziął ślub z Anielą Szerękowską, absolwentką (1926 r.) Państwowego Gimnazjum Żeńskiego im. Królowej Jadwigi - dzisiejszej "Królówki". W spisie absolwentek tej szkoły figurują również: Wanda Szerękowska (1923 r.), Zofia Szerękowska (1936 r.), Regina Szerękowska (Mała Matura 1946 r.) i Wanda Szerękowska (1946 r.) oraz Zofia Piesiewiczówna (1921 r.) i Stefania Piesiewiczówna (1927 r.). 

31 lipca 1931 roku M. M. Piesiewicz został mianowany sędzią Sądu Okręgowego w Siedlcach. Jego żona 4 lata później podjęła pracę jako nauczycielka w Szkole Podstawowej nr 1 w Siedlcach.  

5 stycznia 1935 roku, również w Siedlcach, przyszedł na świat pierwszy syn Piesiewiczów, Witold. Od 1 maja 1940 roku Piesiewiczowie mieszkali przy ul. 1 Maja (obecnie bpa I. Świrskiego) 26. 17 maja 1943 roku sędzia Piesiewicz wymeldował się z tego mieszkania i wyjechał do Warszawy. I tu właśnie, 25 października 1945 roku, urodził się młodszy syn Piesiewiczów, Krzysztof Marek. 


"Aniela Piesiewicz została skrępowana sznurem dokładnie tak, jak ks. Popiełuszko: pętla na szyi, pętla na nogach, obie połączone sznurkiem biegnącym wzdłuż pleców. 

Trudno mu (Krzysztofowi Piesiewiczowi - przyp. Ana) mówić o tej tragedii. Matka była dla niego kimś naprawdę ważnym i wyjątkowym. Opowiada: jako jedna z pierwszych kobiet studiowała w Centralnym Instytucie Wychowania Fizycznego, potem ukończyła historię. Całe życie poświęciła wychowaniu dwóch synów i działalności społecznej. 

- Wspaniała kobieta, niesamowita osobowość - charakteryzuje matkę senator Piesiewicz. Patrzy przed siebie i zaczyna: To był 22 lipca 1989 roku. 

22 lipca - rocznica ogłoszenia manifestu PKWN, święto Polski Ludowej. (...) Ale wtedy, w lipcu 1989 roku, Krzysztof Piesiewicz nie myślał o święcie. Wieczorami przychodził do matki, żeby podać jej lekarstwa. Jednak tego dnia przejechał obok jej mieszkania przy ul. Długiej i nawet nie wstąpił. - Nie wiem dlaczego - mówi. 

Następnego przedpołudnia znalazł ją martwą. Z jej mieszkania - (...) - nie zginęło nic wartościowego. Tuż przy drzwiach wejściowych "ktoś" postawił ogromną maczetę. Gdyby, jak zwykle, odwiedził ją tamtego wieczora, pewnie też by zginął. Więc myśli sobie dzisiaj, że to matka w jakiś niewytłumaczalny sposób go ostrzegła, nie pozwoliła zatrzymać samochodu przed swoim domem. 

Uderza go także inna rzecz - Aniela Piesiewicz była 82-letnią, schorowaną kobietą. Aby ją zabić, wystarczyłoby silniej pchnąć. A mordercy zadali sobie trud wiązania skomplikowanych węzłów. Więc może chcieli dać mu znak. Albo związali matkę i czekali na niego. 

(...) sprawę zabójstwa Anieli Piesiewicz umorzono po roku z powodu niewykrycia sprawcy. 

- Nie chcę, nigdy nie chciałem, żeby to było zabójstwo polityczne. Bo gdyby chodziło o zwykłe morderstwo, czułbym się pewniej - wyrzuca z siebie senator Piesiewicz. Tłumaczy, że boi się spraw, w których nie wiadomo, jaki będzie koniec. A w tej nic nie wiadomo. Kilka dni temu zadzwonił do niego prokurator z IPN-u, prosił o spotkanie. Spotka się, ale czy Instytut Pamięci Narodowej jest w stanie odpowiedzieć na pytanie: kto zabił i dlaczego?" "W służbie zbrodni" "Newsweek" (nr 17/05, str. 66) 
(Ana).

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości