Reklama

Skrzeszew: Psy same po śmierci opiekuna! Potrzebna pilna pomoc!

W małej miejscowości Skrzeszew (gm. Repki) rozegrał się prawdziwy dramat – po nagłej śmierci właściciela dziesięć psów zostało pozostawionych bez opieki. Zwierzęta, które przez lata żyły w trudnych warunkach, nagle znalazły się w jeszcze gorszej sytuacji: bez jedzenia, ciepłego schronienia i człowieka, który do tej pory się nimi zajmował.

Psy nie miały bud ani posłań. Spały pod kawałkami eternitu opartymi o stodołę albo w stercie zgniłego siana pod gołym niebem. Wydaje się niemal cudem, że przetrwały ostatnie mrozy. Wiele z nich było w złym stanie zdrowotnym – wycieńczone, chore i wystraszone.

Reklama

Pani Eliza rusza na ratunek

Kiedy o sytuacji dowiedziała się pani Eliza, nie zastanawiała się ani chwili.

– Rano wystartowałam prosto z łóżka, w piżamie, i przyjechałam zobaczyć, co się dzieje – relacjonuje pani Eliza – Wszystkie szczekają, ale nie są agresywne. Po prostu się boją, bo zostały same na pastwę losu.

Nie była jednak sama. Do akcji przyłączyli się sąsiedzi oraz radni powiatowi Maciej Osiński i Tomasz Małczuk.  Dzięki ich zaangażowaniu udało się zabezpieczyć psy i rozpocząć poszukiwania dla nich nowych domów. Dwóm czworonogom udało się już znaleźć schronienie u sąsiadów. Los pozostałych wciąż pozostaje niepewny.

Reklama

Ciężka walka o przyszłość psów

Pani Eliza i inni wolontariusze starają się zdobyć zaufanie zwierząt, by można było bezpiecznie je przetransportować i znaleźć im domy.

– Jeden z psów na łańcuchu już po chwili zaufał i pewnie po raz pierwszy w życiu zaznał czułości – mówi poruszona pani Eliza. – Są dwa psy w depresji, leżą przy domu swojego zmarłego właściciela i nie chcą odejść od drzwi, jakby czekały na jego powrót...

Na ten moment trzy suczki otrzymały pilną pomoc weterynaryjną – jedna była w ciąży, druga miała ropomacicze, a trzecia, starsza i pokiereszowana, trafiła do osoby prywatnej, gdzie czeka na dalsze leczenie. Reszta psów wciąż potrzebuje domów i opieki.

Reklama

Apel o pomoc: psy szukają kochających domów!

Pani Eliza wraz z wolontariuszami nie odda psów do schroniska

-  Tam czekałby je niepewny los. Nie rozumiem, dlaczego nie ma formalnych możliwości, by urzędowe pieniądze przeznaczyć na znalezienie im normalnych, kochających domów. To smutne... - mówi pani Eliza. - Dlatego szukamy dla nich ciepłego domu. Nie oddamy piesków komuś kto nie kocha zwierząt, albo będzie chciał psa trzymać w budzie na łańcuchu Te zwierzęta potrzebują miłości i opieki, a nie kolejnej traumy.

Pani Eliza na bieżąco udostępnia informację o pieskach  w mediach społecznościowych – na facebooku Siedlisko Skrzeszew znajdują się bieżące relacje z akcji ratunkowej.

Reklama

.

Trwa też zbiórka pieniędzy. Każda złotówka pomoże w opłaceniu leczenia, kastracji, szczepień, transportu oraz budowy ciepłych schronień dla psów. Wpłaty na leczenie i utrzymanie zwierząt można dokonać TUTAJ

- Los tych psów zależy od ludzi dobrej woli. Mój numer to 604547003, piszcie dzwońcie. Adres, gdzie są pieski, podam w prywatnej wiadomości. Bo są tacy ludzie, którzy znając adres mogą przyjechać i chcieć otruć te psy…- dodaje pani Eliza

Screenshot

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości