Po półtora roku urzędnicy miejscy w Sokołowie Podlaskim odkryli, że ministerstwo wypłaciło o 1 milion złotych rocznie za mało na dotację dla uczniów z orzeczeniami o niepełnosprawności. Miasto twierdzi, że winę ponoszą dyrektorzy szkół i algorytmy, a teraz chce "profesjonalnie rozwiązać problem, nie robiąc medialnej burzy".
Zaczęło się od tego, że w czasie wakacji w urzędzie zorientowano się, że w Systemie Informacji Oświatowej (SIO- ogólnopolski elektroniczny system baz danych o oświacie– red.), stanowiącym podstawę naliczania potrzeb oświatowych, brakowało danych, które znajdowały się w dokumentach papierowych, w szkołach.
- Za prawidłowe wprowadzenie danych do SIO odpowiedzialni są dyrektorzy szkół, Urząd Miasta nie ma wpływu na ten proces - mówi wice burmistrz Danuta Domańska.
Jak powstał problem? Chodzi o tzw. wagi, czyli współczynniki przypisywane do orzeczeń o niepełnosprawności. Im poważniejsza niepełnosprawność, tym wyższa „waga” i tym wyższa dotacja, która trafia do samorządu na wsparcie dziecka.
- Najwyższa waga to 9,5. Tymczasem okazuje się, że dla dzieci uczniów posiadających orzeczenia o tej „wadze” miasto nie otrzymuje właściwego dofinansowania, ponieważ dane zostały błędnie naliczone bądź nie zostały wprowadzone do SIO w maju 2024 roku - wyjaśnia Danuta Domańska. - System naliczał subwencję na podstawie błędnie przypisanych „wag”, co skutkowało otrzymaniem mniejszej dotacji.
W efekcie miasto otrzymało ok. 1 mln zł mniej, niż powinno.
Wiceburmistrz dodaje, że system automatycznie przypisuje „wagi” a jeśli w opisie niepełnosprawności zabraknie odpowiednich słów kluczowych lub dane zostaną uproszczone, algorytm błędnie przypisuje kategorię.
Po wykryciu rozbieżności, zwołano spotkania z dyrektorami szkół, by uświadomić im wagę problemu. Zorganizowano również szkolenie z obsługi dotyczące SIO.
Burmistrz Iwona Kublik, apeluje o spokój i powściągliwość.
- Nie możemy rzucać oskarżeń. Muszę mieć bezgraniczną pewność: czy te błędy wynikają z winy człowieka, czy nie ma np. problemu po stronie systemu informatycznego - mówi Iwona Kublik. - Miasto chce najpierw dogłębnie zbadać temat. Nic nie ukrywamy, ale przede wszystkim zależy nam na profesjonalnym rozwiązaniu problemu, a nie na robieniu medialnej burzy. Trudna sytuacja finansowa to nadal dla Sokołowa Podlaskiego ogromny problem do przezwyciężenia i takie błędy nie mogą się zdarzać w przyszłości.
Jak podkreśla Danuta Domańska, Sokołów Podlaski nie jest odosobniony w tych kłopotach.
- Podobne problemy mają też inne samorządy. Być może pojawiły się one wraz ze zmianą systemu naliczania z „subwencji oświatowej” na „potrzeby oświatowe”. Dotychczas obowiązywała waga 9,5 (w tej wadze mieściła się najwyższa niepełnosprawność i najwyższa kwota finansowania). Obecnie ta waga 9,5 rozbiła się na cztery różne wagi - tłumaczy zastępca burmistrza. - Musimy skontrolować kwestie wprowadzania danych pod kątem informatycznym, czy trafiają one do odpowiednich kategorii.
Iwona Kublik i jej zastępca podkreślają, że starają się odpowiednio reagować na sytuację.
- To nie jest kwestia czepiania się, czy celowego wytykania cudzych błędów. My po prostu porządkujemy sytuację i weryfikujemy newralgiczne obszary - wyjaśnia Danuta Domańska. - Urząd na bieżąco kontroluje różne działy budżetu, a gdy tylko pojawił się problem z SIO, natychmiast podjął interwencję. Bo, niezależnie od tego, czy to błąd systemowy, czy popełniony przy wprowadzeniu danych, skutki finansowe odczuje samorząd. W szkołach miejskich weryfikujemy to wszystko na bieżąco i dotychczas nie stwierdziliśmy błędów. Natomiast w placówkach niepublicznych i nieprowadzonych przez samorząd podejmiemy działania kontrolne. Nie możemy nikogo winić, dopóki specjaliści nie sprawdzą, co dokładnie się stało. Urząd koncentruje się na praktycznym rozwiązaniu problemu.
To oficjalna, wygładzona narracja ratusza. Bo podczas autoryzacji swoich wypowiedzi (do której miały prawo) bur mistrz i jej zastępca dokonały pewnych zmian, wykreśliły też część stwierdzeń.
Więc właściwie dlaczego władze Sokołowa Podlaskiego spały spokojnym snem przez półtora roku? Mechanizm jest prosty i nieubłagany: W maju 2024 roku szkoły wprowadzają dane do SIO. Na ich podstawie ministerstwo edukacji oblicza i przyznaje subwencję oświatową na cały następny rok budżetowy, czyli 2025. Samorząd otrzymuje ustaloną kwotę i rozkłada ją na poszczególne miesiące. Urzędnicy mają dostęp do zbiorczych danych i teoretycznie mogą je weryfikować. Co więcej, każdego roku w styczniu dane w SIO są potwierdzane. Czy nikt w urzędzie miasta nie porównał oficjalnych danych z kwotą dotacji, która przyszła z ministerstwa? Dlaczego nikt nie zauważył rozbieżności przez 16 miesięcy? Dopiero pod koniec wakacji 2025 roku zwołano spotkanie informacyjne. Dlaczego właśnie wtedy? Ponieważ termin na złożenie do ministerstwa wniosku weryfikacyjnego upływał z końcem sierpnia.
Burmistrz Kublik apeluje, by nie robić „medialnej burzy”. To częsta taktyka władzy: zdeprecjonować czujność mediów i opinii publicznej, przedstawiając ją jako histerię, podczas gdy urzędnicy „profesjonalnie rozwiązują problem”. Tymczasem tu nie chodzi o burzę. Chodzi o odpowiedzialność. Jak udało nam się ustalić, szkoły wypełniały od dawna dane prawidłowo, co w rozmowie z „TS” potwierdziła zastępca burmistrz.
Co więc się stało? Wydaje się, że nie można tego zrozumieć w oderwaniu od innego, głośnego w Sokołowie wątku. To sprawa Anny M., która awansowała na stanowisko dyrektora wydziału oświaty latem 2024 roku, już za kadencji obecnej burmistrz Iwony Kublik. Do wydziału oświaty trafiła jeszcze za czasów poprzedniego burmistrza, wcześniej była księgową w jednej z sokołowskich szkół. W styczniu 2025 roku urząd miasta wykrył nieprawidłowości w dokumentacji księgowej z I kwartału 2023 roku na ok. 300 tys. zł. 3 lutego Iwona Kublik złożyła zawiadomienie do prokuratury. Okazało się, że skala sprawy jest znacznie większa. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie przywłaszczenia 1,25 mln zł przez Annę M. Proceder ten miał trwać trzy lata, gdy była ona księgową w szkole. Co ciekawe, Anna M. dobrowolnie stawiła się na przesłuchaniu, przynosząc ze sobą… 1,5 mln zł w gotówce (w dwóch transzach).
Co jest zadziwiające, wieloletnia skarbnik miasta wcześniej defraudacji w szkole nie zauważyła. Podobnie jak i nie zauważyła przez 16 miesięcy, że w budżecie jest za mało pieniędzy z dotacji oświatowej...
Milena Celińska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Niech władze Sokołowa też się przyjrzą teren sąsiadującym z Parkiem Przemysłowym (w stronę bloków Nowa Cukrownia). Mamy wrażenie , że powstało tam nielegalne wysypisko śmieci, złomisko, gruzowisko i składowisko podejrzanych materiałów. Stoi np. dystrybutor paliw, dziwne pojemniki i worki z nieznanymi substancjami. Nie wspomnimy już o wrakach aut i dziwnych konstrukcjach.
W tamtym miejscu prawdopodobnie na terenie przemysłowym Przedsiębiorca od wielu lat piaskuje samochody a w workach znajduje sie piasek. Widocznie nowym mieszkańcom na nowej cukrowni przeszkadza prowadzona działalność. Pewnie bloki zostały za blisko wybudowane.
No z takim skarbnikiem, co wcześniej nie zauważył braku 1.5 mln, a teraz kolejnych 2 mln to miasto daleko nie zajedzie... A co ciekawsze w kasie brak milionów a pani A. M. na wolności a skarbnik na urzędzie.... Takie rzeczy to tylko w Soko....
Pozazdrościć! Dwa tuzy intelektu
Nie Burmistrz a Burmistrzyca rządzi Sokołowem. Redakcję prosi się o korektę i dostosowanie tekstu do obecnej nowo mowy.
Ach, znalazł się znawca polszczyzny, który wyrazu burmistrzyni nie zna. Dlaczego od razu wiadomo, że piszę to prawicowy chłop (bo nie mężczyzna), wiecznie na pasku: kiedyś komuny, teraz kościelnej nowomowy?
Fajna ta platforma, nie?
Ci co ją wybrali muszą być dumni
Najlepiej to obwiniać dyrektorów szkół, a organ prowadzący to od czego? Po co tam wydział oświaty. Najlepiej zatrudnić pociotków i żony polityków, którzy nic nie wiedzą i nie umieją. A później tracimy pieniądze
Niech władze Sokołowa też się przyjrzą teren sąsiadującym z Parkiem Przemysłowym (w stronę bloków Nowa Cukrownia). Mamy wrażenie , że powstało tam nielegalne wysypisko śmieci, złomisko, gruzowisko i składowisko podejrzanych materiałów. Stoi np. dystrybutor paliw, dziwne pojemniki i worki z nieznanymi substancjami. Nie wspomnimy już o wrakach aut i dziwnych konstrukcjach.
W tamtym miejscu prawdopodobnie na terenie przemysłowym Przedsiębiorca od wielu lat piaskuje samochody a w workach znajduje sie piasek. Widocznie nowym mieszkańcom na nowej cukrowni przeszkadza prowadzona działalność. Pewnie bloki zostały za blisko wybudowane.
No z takim skarbnikiem, co wcześniej nie zauważył braku 1.5 mln, a teraz kolejnych 2 mln to miasto daleko nie zajedzie... A co ciekawsze w kasie brak milionów a pani A. M. na wolności a skarbnik na urzędzie.... Takie rzeczy to tylko w Soko....