Reklama

Stoczek Łukowski - jedna z twierdz dziecięcych serc

W lipcu 1944 r. blisko setka małych dzieci z Warszawy przyjechała na letnisko do Stoczka Łukowskiego. Były wśród nich dzieci rodziców walczących, sieroty i zaniedbane dzieci w Woli i Pragi. Te, które wróciły do Warszawy, zginęły w powstaniu. Dla tych, które zostały, planowane dwumiesięczne kolonie w Stoczku trwały rok. W zamieszczonym w dzisiejszej "Polityce" tekście Ewy Winnickiej "Wyjście sierot" pobyt na kolonii w Stoczku wspominają m.in.: pisarka Joanna Papuzińska, emerytowany dziennikarz radiowy Adam Budzyński oraz indolog, wykładowca uniwersytecki, były ambasador RP w Indiach, prof. Krzysztof Byrski.


Film o życiu dziecięcej kolonii w Stoczku nakręcili żołnierze z armii gen. Zygmunta Berlinga. "Zjawili się w mieście wysłużonym Willisem ze statywem, akumulatorem i zdobyczną kamerą niemiecką. Interesowały ich warszawskie dzieci i ich opiekunowie: Irena i Tadeusz Byrscy, przedwojenni aktorzy, wychowankowie wileńskiej Reduty, współpracownicy Juliusza Osterwy i Aleksandra Zelwerowicza. W Stoczku prowadzili z dziećmi teatr. Właśnie wystawili "Pastorałkę" oraz III akt "Wesela". Oprócz kolonijnego życia w tle widać powojenny Stoczek. Zgodnie z wymogami raczej radosny. Na targu sprzedaje się już żywe prosiaki, według lektora znak Polski niewojennej. Ale "nie dla dzieci te frykasy", komentuje lektor, wzbudzając niepokój postronnego widza".

W ostatnich scenach filmu, nakręconych wczesnym latem 1945 r. widać, że rodzice zgłosili się tylko po niektóre dzieci...

"Gdzie będzie teraz nasz dom?" - pyta dramatecznie lektor na zakończenie filmu. Szkoła, w której mieszkały dzieci, będzie po wojnie potrzebna stoczkowianom...

"Reżyser filmu idzie wkrótce do więzienia. Nazywa się Stanisław Rodowicz, dopiero po odwilży będzie kręcił nowe filmy" - pisze Ewa Winnicka.

Z jej tekstu, opublikowanego na stronach 89-91 w najnowszej "Polityce" (nr 31 (2767), 31 lipca 2010), dowiadujemy się również, że kolonistami ze Stoczka zainteresował się odpowiadający dziś za promocję tego miasta 30-letni Łukasz Szczepańczyk. Po obejrzeniu w TVP Kultura filmu St. Rodowicza, skontaktował się z prof. Krzysztofem Byrskim, synem Ireny i Tadeusza, który razem z siostrą Agnieszką był na rocznych "koloniach" w Stoczku. Usłyszał od niego, że profesor z siostrą "chętnie odwiedzą Stoczek, bo nie byli w nim od wojny". Pobyt w Stoczku "To był najmilszy czas w całej okupacji".  Stoczek, tyś jedną z twierdz dziecięcych serc - zanucił profesor. (opr. Ana)

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama