Do Siedlec zjechali młodzi adepci sztuki kelnerskiej z całej Polski. Ósme Ogólnopolskie Mistrzostwa Młodych Kelnerów to nie tylko konkurs, ale także próba odbudowy prestiżu zawodu, który – choć wciąż bardzo potrzebny – nie należy dziś do najpopularniejszych.
Już od progu Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 3 im. S. Staszica było jasne, że tu nic nie dzieje się przypadkiem. Eleganccy, skupieni młodzi ludzie witają gości i prowadzą ich na miejsca – pewnie, z uśmiechem, bez chaosu. Na hali, gdzie ma miejsce wydarzenie, wszystko również działa, jak w dobrze prosperującej restauracji. Tryby i trybiki zazębiają się bez zgrzytu – ktoś dba o gości, ktoś o logistykę, ktoś o detale, których widz nawet nie zauważa. To wszystko buduje atrakcyjną całość.
Rekordowo
VIII Ogólnopolskie Mistrzostwa Młodych Kelnerów to wydarzenie, które zdecydowanie wykracza poza szkolne ramy. Długa lista patronów honorowych, jeszcze dłuższa sponsorów, wsparcie Samorządu Województwa Mazowieckiego i patronat Ministerstwa Edukacji Narodowej – to nie są już tylko symboliczne gesty. To dowód, że ktoś tu dostrzegł potencjał. I że ten potencjał działa.
– Widzimy, że to wydarzenie ma wartość – mówi dyrektor szkoły, Krzysztof Grzegorczuk. – Promuje nie tylko naszą placówkę, ale i region.
Konkurs jest już tradycją. W tym roku na starcie stanęło rekordowo 20 uczestników. Przyjechali z całej Polski: z Lublina, Olsztyna, Kędzierzyna-Koźla, Buska-Zdroju, Radomia i wielu innych miejscowości, także tych mniejszych, podwarszawskich. Co ciekawe, zainteresowanie jest już tak duże, że pojawiają się pomysły organizowania eliminacji regionalnych.
Za kulisami widać jeszcze jedną ważną rzecz: współpracę. Szkoła odpowiada za organizację – sprzęt, zastawę, przygotowanie przestrzeni, kontakt ze sponsorami. Stowarzyszenie Kelnerów Polskich pilnuje poziomu – merytoryki, zasad, oceniania. – Dbamy o to, żeby każdy uczestnik był sprawiedliwie oceniony, a konkurs przebiegał profesjonalnie – podkreśla prezes stowarzyszenia, Michał Chabior. I rzeczywiście – nad przebiegiem konkurencji czuwają praktycy, zawodowi kelnerzy, ludzie z branży. Tu nie ma miejsca na przypadek.
Same konkurencje? Dalekie od stereotypowego „podaj, przynieś, posprzątaj”. Najpierw wiedza teoretyczna. Potem praktyka: serwowanie napojów gazowanych – z pozoru proste, dopóki butelka nie „strzeli” pod wpływem ciśnienia. Dalej przystawki, a na końcu efektowne serwis tortu. Precyzja, technika, estetyka. I presja – bo na ręce patrzą jurorzy, nauczyciele, przedsiębiorcy, cała sala obserwatorów.
Ważne, aby wybrnąć
A stres widać w lekko drżących dłoniach, w krótkich spojrzeniach w stronę opiekunów. Zdarzają się potknięcia – upuszczona taca, źle nalany napój. Ale nikt się nie zatrzymuje. Młodzi kelnerzy poprawiają mankiety, biorą oddech i idą dalej. Jak w prawdziwej pracy.
– Najważniejsze, żeby się nie zablokować – mówi dyrektor Grzegorczuk. – Przyjechać, zobaczyć, spróbować. Wtedy okazuje się, że to nie jest takie straszne.
I rzeczywiście – dla wielu z nich to moment przełomowy. Nikola z technikum hotelarskiego w Żelechowie przyznaje, że stres wynika głównie z tego, że jest tu pierwszy raz. – Ćwiczyłam regularnie z nauczycielką – mówi. W jej głosie słychać determinację. Wie, że dobry kelner musi być zorganizowany, uprzejmy, odpowiedzialny i opanowany. Wie też, że to zawód dla ludzi, którzy lubią innych ludzi. Na razie nie planuje dalekiej przyszłości – chce się rozwijać, zdobywać doświadczenie, sprawdzić siebie.
Piotr z Serocka, uczeń technikum gastronomicznego, patrzy na zawód bardziej przez pryzmat relacji. – Gość musi wyjść ukontentowany – podkreśla. Dla niego kelner to ktoś życzliwy, wyrozumiały, cierpliwy, uważny. Ktoś, kto potrafi zareagować, kiedy coś pójdzie nie tak – a przecież w tej pracy to codzienność. Sam jeszcze nie wybrał jednej ścieżki – myśli też o cukiernictwie. – Jestem wszechstronny – mówi z uśmiechem.
Odbudowując prestiż
I tu pojawia się ważny wątek, który wraca w rozmowach jak refren: zawód kelnera nie cieszy się dziś ogromną popularnością. – Trochę stracił na znaczeniu – przyznaje Michał Chabior. – Ale chcemy odbudować jego prestiż. I między innymi dlatego tu dzisiaj jesteśmy.
Bo prawda jest taka, że dobry kelner to nie „dodatek” do restauracji. To jej wizytówka. To on doradza, uspokaja, reaguje, buduje doświadczenie klienta. – Jeśli jesteśmy dobrze obsłużeni, wracamy – mówi dyrektor Krzysztof Grzegorczuk. Proste.
Dlatego tak ważne są takie wydarzenia. Nie tylko uczą techniki, ale też budują pewność siebie. Pokazują młodym ludziom, że potrafią. Że nie są „gorsi”, że mogą stanąć przed komisją, obsłużyć wymagającego gościa, poradzić sobie ze stresem.
Efekty? Widać później na rynku pracy. Absolwenci ZSP nr 3 pracują w hotelach, restauracjach, prowadzą własne lokale. – Kształcimy w zawodach, na które jest zapotrzebowanie – podkreśla dyrektor. – Jeśli chcą pracować, znajdą miejsce.
Wydarzenie tworzy wokół siebie sieć powiązań – organizatorów, partnerów, sponsorów, ale też szkół z całej Polski. Opiekunowie młodych kelnerów wracają do Siedlec co roku. – Lubimy tu przyjeżdżać – mówią. Bo można zobaczyć coś dobrze zrobionego. Coś, co działa. Coś, co ma sens.
Co zostaje po wydarzeniu najmocniej? Obraz młodych ludzi, którzy – mimo stresu, potknięć i presji – stoją wyprostowani, poprawiają serwetę i z uśmiechem mówią: „proszę bardzo”.
Zwycięzcy
Wyniki VIII Mistrzostw Młodych Kelnerów przedstawiają się następująco:
1. miejsce - Martyna Jurkowska, Zespół Szkół Nr 3 im. Władysława Stanisława Reymonta w Łukowie, opiekun - Agnieszka Izdebska
2. miejsce - Daniel Kopiniak, Zespół Szkół Ponadpodstawowych im. Mikołaja Kopernika w Busku-Zdroju, opiekun - Iwona Kąkol.
3. miejsce - Mikołaj Wojciechowski, Zespół Szkół Spożywczych i Hotelarskich w Radomiu, opiekun - Ewa Kozakowska- Materska
4. miejsce - Wiktoria Laskus, Zespół Szkół Turystyczno-Gastrnomicznych im. Zygmunta Glogera w Mińsku Mazowieckim, opiekun - Katarzyna Wierzbicka
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze