Reklama

Szczyt roztargnienia

35-letnia kobieta do tej pory nie potrafi wytłumaczyć, jakim cudem wsiadła do nie swojego samochodu, przejechała nim 70 kilometrów i dopiero wtedy zorientowała się, że jedzie „obcym” autem. Zgłosiła się więc na policję i sama poinformowała o swoim roztargnieniu. Była trzeźwa.

Do tego niecodziennego zdarzenia doszło w gminie Łaskarzew. Pewien mężczyzna pojechał do lasu fiatem 126 p. Na skraju drogi zostawił auto z kluczykami i dokumentami w środku. Gdy wrócił, jego auta nie było. Na poboczu stał natomiast samochód marki Fiat Cinquecento. Mężczyzna zgłosił kradzież na policji. Tymczasem... W odległych o 70 kilometrów Puławach swoją historię policjantom opowiadała właśnie 35-letnia mieszkanka województwa dolnośląskiego. Jak mówiła, przejeżdżając przez powiat garwoliński, na chwilę zaparkowała swój samochód tuż przy „maluchu”. Poszła do lasu. Gdy wróciła, wsiadła do auta (przypominamy – kluczyki były w środku) i... odjechała. Dopiero po 70 kilometrach zorientowała się, że jedzie nie swoim autem. 35-latka stanie przed sądem pod zarzutem „krótkotrwałego użycia pojazdu”.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości