Reklama

Szczyt wszystkiego

Kryzys stał się faktem. Wystarczy spojrzeć na tegoroczną zimę – wyraźnie nam niedomaga. Kryzysowa jest do bólu. Dostawy śniegu słabe i nierytmiczne. Mróz w wyraźnej zapaści. Temperatury w rejestrach byle jakich, chwiejne jak waluty. Na trawniku, zwykle o tej porze pokrytym śniegiem, wiatr uparcie roluje te same jesienne liście, przeganiane z kąta w kąt jak rządowe papiery dłużne. Niedźwiedzie budzą się nie tylko w Tatrach, lecz również na giełdzie. Zjazd totalny. Zajazd, ale nie na saneczkach niestety. 

Rok temu o tej porze kto był gościu? Facet w pługu śnieżnym! Decydował o wszystkim: kogo zasypie, a kogo nie; który autobus ruszy, a który utknie w zaspie, kto  dojedzie do pracy, a kto pozostanie odcięty w domu. A w tym sezonie co? Guzik. Bryndza. Pusto jak w greckim banku. Na pługi i spychacze nikt nawet nie spojrzy. Kryzys. Załamanie. Depresja. Całkowity zimowy upadek.
Jest sposób, żeby temu zaradzić. Skoro dobra Unia wszystko nam łagodzi i wyrównuje i ma ambicję zmieniać klimat (bo odkręcać zmiany, to też zmieniać), to niech też w miarę możności sposobem znanym i lubianym – dopłaty! - reguluje pogodę. Tu się parę celsjuszów ujmie, gdzie indziej parę celsjuszów dołoży i będzie fajnie jak w Strasburgu; albo i lepiej. 

Zimą cieplejsze powietrze z południa, gdzie i tak mają dość komfortowo, dotacjami spychamy na północ. Dzięki temu Szwedzi i Polacy oszczędzają na ogrzewaniu. Latem natomiast naganiamy na północ – kwota po kwocie – co bardziej nieznośne upały, więc Włosi i Hiszpanie (co ważniejsze - Grecy!), odetchnąwszy, oszczędzają na klimatyzacji i wiatraczkach. A na dodatek mniej się rozleniwiają. Czysty zysk.
Kto wie, czy tegoroczna zima nie jest właśnie efektem takiej wzajemnie korzystnej wymiany powietrza. Szczerze mówiąc, od dawna to postulowałem. Standardowa zimowa (a dlaczego tylko zimowa?, wiosenna, letnia i jesienna także!) aura europejska, jednakowe klimatyczne warunki dla wszystkich - to jest to, co nam się należy i czego powinniśmy się domagać. Stosowny projekt powinien zostać jak najszybciej spisany. 

Nie może być tak, że jedni grzeją się w ciepełku znad Sahary, a na innych raz za razem spływają bezlitosne syberyjskie wyże. Albo na odwrót – na południu konają z upału, a my się pławimy w termicznym komforcie.
Nie może być nie tylko Europy dwóch prędkości. Nie może być również Europy różnych temperatur. To jest temat na kolejny europejski szczyt. Może to być nawet szczyt wszystkiego. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości