Reklama

To miało być tylko na chwilę - rozmowa z Elżbietą Wojtyrą

Zbigniew Juśkiewicz rozmawia z Elżbietą Wojtyrą, zwyciężczynią Plebiscytu Dziennikarzy „Tygodnika Siedleckiego” na Osobowość Roku 2025.

Jest pani osobą powszechnie znaną, przede wszystkim z działalności społecznej, samorządowej oraz związanej z szeroko rozumianą kulturą. I to już od jakichś 40 lat. Ale podobno to nie tak miało być?

– Faktycznie, może się wydawać, że kończyłam jakiś kierunek w rodzaju siedleckiego KO, ale było niemal skrajnie odwrotnie. Jestem absolwentką siedleckiego „Ekonomika”. I zaraz po skończeniu szkoły poszłam do pracy w Warszawie.

Jako początkująca ekonomistka?

– Zaczęłam pracować w przedsiębiorstwie badań geofizycznych, a dokładnie w VI wydziale sejsmicznym tej firmy...

Reklama

Aż się boję zapytać, czym się tam zajmowaliście.

– Mówiąc najogólniej szukaliśmy gazu i ropy.

Polska nie stała się drugim Kuwejtem. Coś wam chyba nie poszło, bo zrezygnowała pani z tej intrygującej pracy…

– Faktycznie, Kuwejtem nie jesteśmy, ale nie to zdecydowało o moich planach życiowych. Miałam już męża i pierwsze dziecko. Może to sprawiło, że coraz bardziej ciągnęło mnie do rodzinnej Strzały? I wróciłam tu, już ze swoją rodziną.

I co zmieniło to zawodowo?

– Można powiedzieć, że wszystko. W 1986 roku znalazłam zatrudnienie w Klubie RSW „Książka-Prasa- -Ruch” w Strzale. To była taka bardzo skromna placówka, nawet, jak na tamte lata. Mieściła się na piętrze budynku, tam, gdzie potem znalazł siedzibę GOK. Założyłam wtedy dziecięcy zespół młodzieżowy. To był mój pierwszy krok w dziedzinie działalności kulturalnej.

Reklama

I nie ostatni?

– Po półtora roku zaczęłam pracować w Gminnym Ośrodku Kultury w Chodowie.

No to awans. GOK to już nie jest wiejski klubik.

– Jak tam weszłam, to się przeraziłam, chociaż nie wychowywałam się w luksusach. Nie było tam ani wody, ani toalety. Siusiu chodziło się robić za pobliski sklep, a po wodę do sąsiada.

Kultura nigdy nie miała łatwo, ale żeby aż tak…?

– Też się dziwiłam, ale to wszystko wyzwoliło we mnie tylko energię do działania. No, może też po części dlatego, że po trzech miesiącach pracy jako instruktor, zostałam dyrektorem GOK… Wtedy zaczęto już budowę nowego budynku, ale mnie zastały fundamenty i zero na koncie GOK. No i wiadomo, że czasy były generalnie trudne. Brakowało wszystkiego, w tym najbardziej chyba właśnie materiałów budowlanych, na które trzeba było uzyskiwać tak zwane „przydziały”. Można się było załamać, ale bardzo pomogła mi księgowa. GOK został oddany do użytku w 1991 roku. I wtedy pojawił się jakiś młody redaktor...

Reklama

To normalne, bo media zawsze chwaliły inwestycje w kulturę.

– Ale ten redaktor najwyraźniej wyłamał się z tego schematu. Napisał artykuł pod wymownym tytułem – „Chodów ma GOK, ale pusty”... Tekst ukazał się w „Sztandarze Młodych”. Dodam tylko, że to pan był tym dziennikarzem…

Na pewno?

– Wycięłam ten artykuł, bo bardzo mnie poruszył. Mam go do dzisiaj. To już mocno pożółkła kartka papieru.

Jest pani pamiętliwa?

– Byłam młodą osobą, która wykonała, myślę, że wręcz tytaniczną pracę, aby doprowadzić budowę GOK do końca. I zaraz ukazał się ten artykuł. Byłam wściekła. Od razu chciałam iść do redakcji z interwencją. Wtedy jednak Zygmunt Wielogórski poradził mi: „Ela, daj sobie spokój z tymi pismakami”...

Reklama

A GOK był pusty?

– No był... Bo to nowa placówka, a wtedy nawet o biurko było trudno.

Ale działania kulturalne to nie biurko…

– I tak też do tego zawsze podchodziłam. Wspólnie z Hanią Lipińską założyłyśmy Zespół „Murena”, który stawiał na taniec nowoczesny. Stroje trzeba było szyć samodzielnie. Wtedy do zespołu należały 124 osoby! Ale i podejście do takich działań było chyba inne. Dzieci garnęły się do pracy. Nie jestem pewna, czy dzisiaj znalazłoby się tylu chętnych. Ale samemu też trzeba się bardzo mocno angażować. To praca w niedziele, święta, często do późnych godzin nocnych. Tu konieczne jest wsparcie i zrozumienie ze strony rodziny. A ja je zawsze miałam.

Reklama

Ma pani dość szeroką perspektywę, bo długo pracuje pani w tak zwanej kulturze.

– Dyrektorem GOK byłam ponad 20 lat. W 2018 roku zrezygnowałam z tej funkcji.

I zaczęłam karierę w zupełnie nowej roli?

– Może niezupełnie, ale faktycznie, już drugą kadencję jestem radną Rady Gminy Siedlce. W tej kadencji jestem też wiceprzewodniczącą RG. W międzyczasie zostałam także sołtysem Strzały. I mieszkańcy być może mogli mnie poznać także od tego typu działalności. Poza tym ze Strzały jest cała moja rodzina. Pamiętam, że bardzo długo zastanawiałam się, czy ubiegać się o mandat radnej. Wiedziałam jednak, że z tym wójtem na prawdę warto. Z nim można coś zrobić, bo to nie urzędnik, ale prawdziwy gospodarz, człowiek czynu. A kiedy jeszcze znajomi i mieszkańcy Strzały zaczęli mnie namawiać, to nie miałam wyjścia.

Reklama

Ale i tego pani mało?

– W kulturę się mocno wsiąka... Kiedy odeszłam z GOK, to w 2018 roku założyłam w Strzale KGW. Chyba jako jedyne KGW w gminie, a może i powiecie, mamy swój lokal, z łazienką, kuchnią. A 2 tygodnie temu zrobiłyśmy sobie jeszcze magazyn. Mamy swój zespół śpiewaczy, z którego jesteśmy dumni. Dzisiaj praca w kulturze to już zupełnie inny standard niż w czasach mojej młodości.

To już parę lat minęło…

– Pamiętam, że kiedy zaczynałam w Klubie RSW, to miało być tylko na chwilę... I tak z roku na rok przeszło tych lat 40!

Reklama

Co najbardziej utkwiło pani w pamięci z tego okresu?

– Ludzie, którzy mnie otaczali. Zawsze starałam się w nich doszukiwać dobra.

Wiemy, że czasem bywa to trudne...

– Zawsze trzeba jednak szukać. Bo wtedy naprawdę łatwiej człowiekowi żyć. Poza tym uważam, że każdy jest wart tyle, ile potrafi dać drugiemu człowiekowi.

Dziękuję za rozmowę. I przepraszam za ten pusty GOK… Mam nadzieję, że dzisiejszą rozmowę też pani zapamięta, ale tym razem życzliwie.

ZBIGNIEW JUŚKIEWICZ

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/02/2026 13:22
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ityle - niezalogowany 2026-02-27 20:54:21

    Mało kogo obchodzą życiorysy lokalsów, każdy jakiś swój ma. Pytanie - czy chce się nim dzielić z publicznością... Za darmo nie robią tego co robią, więc niech się starają, a jak nie to wymiana i tyle.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • jsz - niezalogowany 2026-03-02 19:55:25

    A co, zainteresowany/na jesteś pracą w kulturze? Dawaj pomysły! Jest wiele programów finansowania, zarobisz sobie.

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Eeetam - niezalogowany 2026-02-27 22:04:45

    Elcia wyluzuj, po co ci to.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości