A może my się na Euro po prostu pochowajmy? Przymiarka do takiej operacji już się odbyła i wypadła całkiem zadowalająco. Z powodu przyjazdu Baracka Obamy Warszawa przez dwa dni stała się miastem zamkniętym. Dzięki temu nasz dostojny gość mógł poruszać się po stolicy swobodnie i bezpiecznie. Warszawiaków udało się przekonać, by pozostali w domach i nie garnęli się bez potrzeby na spotkanie z prezydentem. Jedni zrobili tak z głębokiego patriotyzmu, innych postraszono trudnościami komunikacyjnymi i wizją gigantycznych korków. Kordony policji oraz snajperzy na dachach również nie zachęcali do spacerów. W stolicy zostało to więc przećwiczone.
Problem korków można bowiem zlikwidować, nie tylko budując autostrady, co, jak wiadomo, jest kosztowne i trwa długo. Wystarczy znacząco ograniczyć ruch na już istniejących drogach. Autostrada to oczywiście miła rzecz, ale, jak ze zwykłą sobie przenikliwością zauważył premier Donald Tusk, liczy się przede wszystkim przejezdność. Najważniejsze jest, żeby na drogach zrobiło się luźniej. W Polsce wciąż mieszka dużo Polaków, którzy mają dużo samochodów, nic więc dziwnego, że krajowa infrastruktura nie nadąża.
Jeśli na ulicach: Warszawy, Gdańska, Poznania i Wrocławia oraz na drogach między tymi miastami będzie luźniej, nikt, a zwłaszcza zaaferowany piłką kibic zagraniczny, nie zauważy, czy jedzie autostradą, czy nie. Ważne, żeby szybko jechał i dojechał. Luz na drogach to podstawa. Jeśli za rok pochowamy się po domach, bardzo Polsce pomożemy. Sądzę, że w odpowiednim czasie nasze władze wystąpią zapewne w tej sprawie ze stosownym apelem. Nieco wyprzedzam zdarzenia, ale myślę, że lepiej być przygotowanym. Wyjazdy, chrzciny, wesela, większe zakupy albo załatwmy wcześniej, albo przełóżmy na później. W czerwcu 2012 r. nie szwędamy się po kraju bez sensu. Siedzimy w domach, ewentualnie w przydomowych ogródkach, uprawiając sport narodowy, czyli grilla. Co więksi patrioci mogą udać się głębiej, w puszczańskie ostępy. Miejsca stacjonowania wskażą partyzanci ostatniej wojny. Tam po staropolsku, przy bimberku, bigosie i grochówce, przeczekamy najazd kibiców ze wschodu i zachodu. Dzięki temu w kraju, zwłaszcza na drogach, zrobi się luźniej, przestronniej i przyjaźniej. Szkoły podobno i tak będą zamknięte, więc zniknie problem porannych i popołudniowych korków.
Oczywiście, nie może być tak, żeby kibice, którzy przyjadą do naszego kraju, w ogóle nie spotkali tu Polaków. Polacy będą potrzebni, ale bynajmniej nie wszyscy. Prezydent Barack Obama też się przecież ze wszystkimi Polakami nie spotkał, choć kilkadziesiąt rąk pod pomnikami w Warszawie, jak należy, uścisnął. To dobry wzór do naśladowania. Na spotkanie z obcokrajowcami powinni udać się Polacy odpowiednio przygotowani. Idealnie nadawaliby się tacy, jak z piosenki Starszych Panów, tacy co „luźnym zdążają tramwajem, wytworną konfekcją okryci, i darzą uśmiechem się wzajem, i wszyscy do czysta wymyci”. Tak jak mówiłem, tramwaj musi być luźny.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!