Powiedzieć, że kurhan kultury trzcinieckiej, odkopany przez archeologów pod Niecieczą (tam, gdzie będzie zbiornik) jest stary, to tyle, co nic nie powiedzieć. Opisując upływ czasu, mówimy: w zeszłym roku..., w latach 90..., za komuny..., ostatecznie – przed wojną. To są jakieś miary ludzkie, do ogarnięcia. Oczywiście, doświadczeni historycy mogą więcej, opowiadają o czasach księstwa warszawskiego, epoce saskiej albo okresie rządów Bolesław Chrobrego. Ale przy dacie powstania tego kurhanu – 1800 lat przed naszą erą! – nawet oni, szczerze mówiąc, ciut zgłupieją. Dat tak obezwładniających unikają nawet ci, którzy powinni być z nimi oswojeni, czyli archeolodzy. Żeby nie zgłupieć, porozumiewają się bezpiecznym slangiem: okres I według systemu Monteliusa albo faza A według Reineckiego.
1800 lat przed narodzeniem Chrystusa – co wtedy było? Niewiele. Chrystus miał się pojawić dopiero za osiemnaście stuleci, a i Budda nawet nie był w planach. Tylko w Egipcie położono kamień węgielny (całkiem sporo kamieni) pod rozwój masowej turystyki, który miał nastąpić prawie cztery tysiące lat później – piramidy były gotowe. Troja, jeśli istniała, to jako małe miasteczko. Jej mieszkańcom do głowy nie przychodziło, że za kilkaset lat przypłynie do nich wielka grecka armia. I że niejaki Homer opisze to potem tak udatnie heksametrem, że będzie z tego najstarszy europejski epos – „Iliada”.
Kiedy nasz bohater (mówiąc ściśle: bohaterowie, para bohaterów, w kurhanie były bowiem dwa pochówki i znaleziono w nim ozdoby kobiece), więc kiedy nasi kulturalni trzcinieccy nieboszczycy zabierali się z tego świata, z Mojżesza, co miał wyprowadzić Żydów z Egiptu, był jeszcze smarkacz, tak straszny, że przez najbliższe paręset lat w ogóle go nie było. Robić exodusu też nie było dla kogo, bo Żydzi nie byli w niewoli. Nie wybuchł jeszcze wulkan, który na wieczność pogrążył Atlantydę. Mistrz Dedal dopiero co zbudował labirynt dla Minotaura, a Ikar dopiero co przemyśliwał, czym zlepić skrzydła. Czasy były mitologiczne.
W porównaniu z naszymi nieboszczykami – trochę sobie poleżeli - którym zrobiono kurhan pod Niecieczą (piękna jest ta dolinka, która pójdzie pod wodę), wieczne miasto Rzym z datą założenia 753 pne, jest żenująco młode. Najmarniej tysiąc lat różnicy! Jeśli nasi świeżo odkryci nieboszczycy chcieliby odwiedzić kogoś, o kim dzisiaj uczą – mam nadzieję, że uczą – na lekcjach historii, to musieliby wybrać się aż do Babilonu, gdzie królował Hammurabi. Może zgodziłby się przyjąć ich na audiencji i chwilę pogadać. Po prawdzie nie wiadomo, czy warto byłoby z gościem gadać. Może wolałby się powymieniać na to i owo: oko za oko, ząb za ząb albo coś w tym guście. Taki miał kodeks. Tak, tak... od 1800 roku przed naszą erą do roku Euro 2012, minęło całkiem sporo czasu. Aby to sobie uzmysłowić, pomyślmy, co będzie, kiedy Ziemia wykręci nam drugie tyle obrotów wokół Słońca. Który to będzie rok? Niech policzę… 1800 +2012 = 3812, 2012 + 3812 = 5824. Będzie – kłopotliwą kwestię roku zerowego dla ułatwienia pomijam – rok 5824. Co wtedy będzie? Co tu kombinować. Od razu widać, że nic nie będzie.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!