Maj to dla większości wędkarzy miesiąc kultowy. Koncentrują się oni wtedy przede wszystkim na poławianiu szczupaków.
Oczywiście te drapieżniki nie ,,monopolizują” naszych wypraw, bo wiosną, kiedy woda w zbiornikach i rzekach już się zdecydowanie podgrzała, dobrze żerować zaczynają też ryby karpiowate. Generalnie jednak króluje szczupak. Tyle że jego złowienie jest coraz trudniejsze. Co nie znaczy, że należy tracić nadzieję na sukces.
Jeszcze parę lat temu, nie mówiąc o odleglejszych czasach, pewnym miejscem na szczupakowe wyprawy był Liwiec. Nie tylko piękny, ale także położony blisko Siedlec. Wystarczyło pojechać kilkanaście kilometrów w rejon: Bali, Zaliwia czy Wólki Proszewskiej, aby całkiem przyjemnie powędkować. W tym roku kilka majowych dni spędziłem właśnie nad Liwcem. Już od paru lat obiecuję sobie, że przestanę tu jeździć, bo efekty są niemal zerowe. Ale jednocześnie rodzi się myśl, że gorzej być już nie może i że w tym sezonie moje wędkarskie losy na pewno się odmienią.
No i ten okoń!
I ta właśnie nadzieja pchnęła mnie nad Liwiec. Niestety, szybko miało się okazać, że nadzieje okazały się złudne. Przyjeżdżałem nad Liwiec w rejon Zaliwia przez 3 dni. Efekty były naprawdę mizerne. Jeden wymiarowy szczupaczek (55 centymetrów). Do tego trzy niewymiarowe „śledzie” i jedno nie zacięte branie. I tylko ten okoń! 36 centymetrów, pięknie wybarwiony, w doskonałej kondycji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!