Po tym, jak u trzymiesięcznego niemowlaka z Siedlec stwierdzono sepsę, miasto ogarnęła fala paniki. Sanepid uspokaja - epidemii nie ma. Niemowlę w Wielką Sobotę trafiło do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Siedlcach.
Prawie natychmiast zostało przewiezione do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Jak dowiedzieliśmy się na miejscu, lekarze nie stwierdzili u dziecka groźnej sepsy meningokokowej, tylko nieokreśloną. - Dziecko jest w coraz lepszym stanie. Oddycha samodzielnie. Jest przy nim mama, która je karmi - usłyszeliśmy w CZD. Siedlczanie przestraszyli się jeszcze bardziej, kiedy na Oddział Chirurgii Szpitala Miejskiego trafił 9-latek z objawami sepsy. Chłopiec miał gorączkę i wybroczyny na skórze. Po przebadaniu okazało się, że nie był chory na sepsę. We czwartek 12 kwietnia informacje o przypadkach sepsy w Siedlcach podały ogólnopolskie rozgłośnie Radio Zet i RMF FM. Siedlce zaczęła ogarniać panika. Do aptek i stacji Sanepid zaczęli zgłaszać się pierwsi siedlczanie poszukujący szczepionki. - Nie ma u nas żadnej epidemii. Szczepienia nie są wskazane - uspokaja Danuta Bondaruk z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno -Epidemiologicznej w Siedlcach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!