Reklama

Tylko nie w Siedlcach...

Wczoraj, 16 czerwca, przy ulicy Wojska Polskiego 58 w Siedlcach, wycięto piękne, zdrowe (mało który kasztanowiec w kraju jest tak dorodny i bez śladów szkodników), wielkie drzewo (podobno jeszcze przedwojenne - można sprawdzić po słojach).


Kiedyś takie drzewo (a może i to było) oznaczało się, dbało o nie, a na wycięcie jednej gałęzi trzeba było wiele pozwoleń i wiele starań. 
W niektórych krajach jak rośnie takie drzewo, to się projektuje budynki wokół niego, a nie się je wycina. W całej Polsce ratuje się kasztanowce, tylko nie na takim "z....u" jak nasze Siedlce. Tutaj wystarczy ... urzędnikowi i po drzewie. 
Gdyby dąb Bartek rósł w Siedlcach, to dawno jakiś chciwy urzędas dałby go wyciąć. Co robiła siedlecka tragiczna pseudoochrona przyrody? Kto zatwierdził projekt? Kto pozwolił na takie niszczenie przyrody!!! 

Tego drzewa już nikt nie uratuje, ale może dzięki interwencji mediów - następny bezmyślny lub chciwy się zastanowi nad faktem, iż takie drzewo rosło przed nim i jeśli go następny bezmyślnie nie wytnie, to będzie rosło po nim.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości