Reklama

Uzbrojone bandy

Zły to ptak, co własne gniazdo kala – mówi przysłowie, a przysłowia są, jak wiadomo, mądrością narodów. Niedobry i niepiękny, oj niepiękny był więc Zbigniew Ziobro, gdy małostkowo namawiał premiera Donalda Tuska w Parlamencie Europejskim (a to za granicą jest!), żeby troszczył się nie tylko o europejskie wartości, ale również o wolność wypowiedzi w swoim kraju. Tak się bowiem zdarzyło – co Zbigniew Ziobro kąśliwie przypomniał – że niedawno funkcjonariusze, uzbrojeni w broń ostrą, wkroczyli do mieszkania internauty studenta, który prowadził krytyczną wobec prezydenta stronę internetową. My o tym wiemy, znamy, ale czy Europejczycy powinni wiedzieć? Polska prezydencja w Unii miała być przyjemna i radosna, a tu taki niemiły zgrzyt. Nieładnie. Swoje brudy powinniśmy prać u siebie, w domu. Zły to ptak, co własne gniazdo kala. Ale czy na pewno?  

 Cyprian Norwid (taki dziewiętnastowieczny mądrala, co wiersze pisał) pytał retorycznie, podstępnie i na dodatek do rymu: „Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala? Czy ten, co mówić o tym nie pozwala?”. Może większa szkoda wynika z tłumienia krytyki niż z krytyki samej? Lepiej śmieci zamiatać pod dywan?
Z pomocą premierowi Donaldowi Tuskowi, który z rozpaczy nad wizerunkiem Polski, a może z litości nad przemową Zbigniewa Ziobry, ukrył twarz w dłoniach, przyszedł eurodeputowany Marek Siwiec z SLD: „Czy dobrze pamiętam, że pan był ministrem sprawiedliwości, gdy uzbrojone bandy atakowały ludzi w Polsce o 6 rano, zamykano ludzi do więzienia, a jedna z pań, którą chcieliście zamknąć, popełniła samobójstwo. Czy dobrze pamiętam, że Pan był ministrem sprawiedliwości, czy się pomyliłem?” – pytał podstępnie Zbigniewa Ziobrę, podnosząc kłótliwe kalanie gniazda na poziom wyższy. Bo te atakujące ludzi „uzbrojone bandy”, to przecież nic innego, jak funkcjonariusze polskiej Policji, ABW i CBA. - No to pięknie, pięknie… Piękne rzeczy się dzieją  w tej Polsce - myśli sobie Europa, która i bez naszego folkloru ma furę kłopotów. Zbigniew Ziobro odcinał się, że owszem zdarzało się, że za rządów PiS policja i służby specjalne wkraczały. Ale do kogo wkraczały?! Do ludzi władzy podejrzanych o korupcję: - „My walczyliśmy z korupcją, a wy walczycie z kim: walczycie z internautami, którzy krytykują władzę” .

Pointa będzie inna. Kiedy postkomuniści wytykają politycznym konkurentom „uzbrojone bandy, atakujące ludzi”, to znaczy, że dyskusja osiąga próg krytyczny, po przekroczeniu którego nieuchronnie stoczy się w przepaść absurdu. Jeśli powołują się przy tym na pamięć - „Czy dobrze pamiętam…?” – to znaczy, że zatracili instynkt samozachowawczy. Miał rację Aleksander Kwaśniewski, zalecając swoim towarzyszom „Wybierzmy przyszłość”. Przeszłość jest bowiem dla byłych komunistów zabójcza.
Może się zdarzyć, że ktoś sięgnie pamięcią tak daleko, że przypomni sobie czasy straszniejsze od tych, gdy Zbigniew Ziobro był ministrem sprawiedliwości. Jeszcze żyją, wcale nie są jeszcze tacy starzy, którzy pamiętają, kiedy naprawdę działały w Polsce bandy, i kto je nasyłał. Ani ks. Jerzy Popiełuszko, ani Grzegorz Przemyk, ani górnicy z Wujka nie zabili się sami. Kiedy zaczyna się licytację na „bandy”, ktoś może sobie przypomnieć, że rachunki krzywd wcale nie zostały przekreślone. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości