Reklama

W oczach studentki AP

Podczas tego sprzątania miałam wrażenie, że ktoś po prostu zrobił schowek na tym cmentarzu. Koc, poduszka, telewizor, lodówka, cała garderoba ubrań, odkurzacz, jedzenie – to wszystko dało się znaleźć w trawie pod płotem... Wszystko sugerowało też, że cmentarz żydowski dla siedlczan jest miejscem bardzo romantycznym, budzącym piękne emocje i przeżycia – tyle pustych butelek i wykorzystanych prezerwatyw jeszcze nie przydarzyło mi się widzieć... Myślę, że jeśli by coś takiego się stało z cmentarzem miejskim, znajdującym się trochę dalej, jeśli by ktoś tam zostawiał śmieci i kochał się na nagrobkach, to czy nikogo by to nie oburzyło??? Czy tłumy dobrych katolików nie potępiłyby tych, którzy tak postępują???

Poniżej publikujemy tekst "Kłapouchej", zamieszczony w 53 numerze Uczelnianego Czasopisma Studenckiego "Kuryer Akademii Podlaskiej". Jego autorka brała udział w drugim ze zorganizowanych na przełomie maja i czerwca br. sprzątań cmentarza żydowskiego w Siedlcach.

O sprzątaniu siedleckiego cmentarza żydowskiego pisaliśmy w informacjach: "Wstyd" oraz "Od wstydu do bezczelności".


Obserwacje

Jest mi wstyd.

    Kiedy wyszła książka Jana Tomasza Grossa „Strach” o tragicznych wydarzeniach, zachodzących w stosunkach między Polakami i Żydami, o tym, że nieraz Żydów mordowano tylko za to, że są Żydami, że przeżyli wojnę, że wrócili, że nie spalono ich w jakimś obozie zagłady, że po prostu są, prawie każdy (a nawet Ci, którzy książki tej nie trzymali w rękach) chciał jakoś to wydanie skomentować. Najczęściej – jako antypolskie i antykatolickie.

    Nieraz się zastanawiałam, jak mogła zostać nawet kropla antysemityzmu w kraju, gdzie najwięcej Żydów było zamordowanych, w kraju, który przeszedł przez Holokaust? A jednak... Oglądam mecz w barze. Polska gra z... w sumie nieważne, z kim gra, w każdym razie nie z Izraelem. Ktoś strzelił bramkę Polakom. Para młodych ludzi siedzących za mną, oburzona tą niesprawiedliwością, komentuje: „Kurdę, na pewno jest Żydem!” (głoskę ż dla większego efektu trzeba nieco rozciągnąć...). Od razu do nich zwraca się jeszcze para facetów: Naprawdę?? Gol staje się przez ten fakt „żydostwa” kogoś podwójnie niesprawiedliwym.

Reklama


    Nie lubię polskiej idei narodowej. Nie lubię flag wszędzie, gdzie się tylko da je zawiesić, i gadania o Polsce. W Siedlcach, na ulicy Szkolnej jest żydowski cmentarz. Brama ze świecznikiem żydowskim, stary murowany płot. Często przychodziłam tam, bo czas tam płynie inaczej, bo jest tam tyle niewysłowionego pokoju, że wystarczy go, żeby się oderwać od wciąż lecącego świata i na chwilę się zatrzymać. Chodziłam wśród nagrobków żydowskich, próbowałam czytać napisy. Nigdy nie podchodziłam ani bliżej płotu, ani bliżej domów, znajdujących się prawie na cmentarzu, bo i po co?

Reklama


    Poszłam tam po raz pierwszy razem ze studentami Instytutu Historii w czerwcu tego roku. Przyszli oni tam, wraz z dr. Witoldem Bobrykiem, żeby sprzątać po takich jak oni Polakach, katolikach, obywatelach polskich, którzy zrobili z tego cmentarza zwyczajny śmietnik. Wiedząc, że wyrzucają śmieci na cmentarz. „Ale to na cmentarz żydowski...” – niewątpliwie doda ktoś. Tak, żydowski. I to właśnie pokazuje prawdziwą kulturę wewnętrzną społeczeństwa polskiego. Można pójść do kościoła w niedzielę, wysłuchać kazania o miłości do bliźniego i Ojczyzny, przy okazji popatrzeć, jak kto jest ubrany i kto nie jest obecny. Można być „dobrym katolikiem” i mieć przyjaciela w księdzu. Można ze łzą w oku wysłuchać hymnu narodowego i zawiesić flagę na 3 Maja. Ale to wszystko nie przeszkadza wcześniej albo później wziąć siatkę ze śmieciami i przerzucić ją przez płot tego cmentarza. Wiedząc, że są tam pochowani obywatele polscy. Pochodzenia żydowskiego oczywiście.

Reklama


    Podczas tego sprzątania miałam wrażenie, że ktoś po prostu zrobił schowek na tym cmentarzu. Koc, poduszka, telewizor, lodówka, cała garderoba ubrań, odkurzacz, jedzenie – to wszystko dało się znaleźć w trawie pod płotem... Wszystko sugerowało też, że cmentarz żydowski dla siedlczan jest miejscem bardzo romantycznym, budzącym piękne emocje i przeżycia – tyle pustych butelek i wykorzystanych prezerwatyw jeszcze nie przydarzyło mi się widzieć...


    Myślę, że jeśli by coś takiego się stało z cmentarzem miejskim, znajdującym się trochę dalej, jeśli by ktoś tam zostawiał śmieci i kochał się na nagrobkach, to czy nikogo by to nie oburzyło??? Czy tłumy dobrych katolików nie potępiłyby tych, którzy tak postępują??? To dlaczego sami w ten sposób mogą postępować z cmentarzem żydowskim???

Reklama


    Ten Jezus, który wisi w ich domach, jest dla nich lalką, symbolem polskiej idei narodowej, niczym więcej, jest skamieniały na tym krzyżu.


    Kiedyś polski Żyd Uri Cwi Grinberg* pisał, że boi się tego Królestwa Krzyża, gdzie dwa tysiące lat Jeszua, wiszący na krzyżu, miał święty spokój wśród tysiąca uderzeń dzwonów i obłąkanych modlitewnych wołań, wśród kurczących się w mękach Żydów. Wygląda na to, że się bał nie bez przyczyny, gdyż nawet teraz zwłoki jego rodaków nie są w oczach Polaków godne szacunku.

Reklama

Kłapoucha

 

* Uri Cwi Grinberg (1896 - 1981) urodził się w miasteczku Biały Kamień k. Złoczowa. Rodzice jego przenieśli się później do Lwowa. Ojciec, rabin, dał synowi religijne wykształcenie. Debiutował w 1912 r. we Lwowie. Pierwszy tom jego wierszy "Ergec ojf fełder" (Gdzieś na polach) ukazał się w 1915 r. W 1920 Grinberg przeniósł się do Warszawy, gdzie deklaruje się jako ekspresjonista, wraz z grupą "Di Chaliastre", skupiającą się wokół pisma o tej samej nazwie. Powstają wtedy takie utwory jako "Fornachtengold" (Złoto wieczoru, 1921) i poemat "Mefisto". Później pisał prawie wyłącznie w języku hebrajskim. W 1924 Grinberg wyjechał do Palestyny, wrócił do Polski w 1931 r., by po 4 latach ponownie przenieść się do Tel Awiwu.

Reklama


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości