Dzięki monitoringowi mandaty dostają kierowcy nieprawidłowo parkujący samochody i miłośnicy napojów wyskokowych. Kamery przydają się też przy awariach oraz w poszukiwaniu osób zaginionych. Wkrótce pojawią się tam, gdzie się ich nie spodziewamy.
Miejski system monitoringu działa w Siedlcach od 9 lat. Początkowo składał się z 6 kamer, a operatorzy – policjanci i strażnicy miejscy – pracowali na specjalnym stanowisku w Komendzie Miejskiej przy ul. Starowiejskiej. Od 2010 r. strażnicy obsługują monitoring we własnej siedzibie przy ul. Świętojańskiej. Jak mówi Sławomir Garucki, komendant siedleckiej Straży Miejskiej, pięciu pracowników Referatu Kierowania i Monitoringu Wizyjnego pracuje na 2 zmiany, od 7.00 do 23.00. Stanowisko w KMP działa natomiast całą dobę.
– Im więcej oczu, tym większa kontrola – tłumaczy komendant. I dodaje, że ta współpraca łączy się też z ograniczonymi uprawnieniami Straży: – My nie możemy karać tylko na podstawie nagrania danego zdarzenia. Mamy prawo wystawiać mandaty jedynie wtedy, kiedy nasz patrol stwierdzi łamanie prawa. Jeżeli operator zaobserwował takie zdarzenie, zgrywamy zapis z kamery, sporządzamy notatkę i wysyłamy do policji, dzięki czemu może być później dowodem w sprawie. Tak było choćby w przypadku, gdy przy Galerii S kierowca wjechał po przejściu dla pieszych na chodnik i zostawił tam samochód.
DAMSKO-MĘSKIE WYWIJASY
Monitoring składa się z dwunastu kamer. Co tak naprawdę widzi operator?
– Sporo i w dobrej jakości. Kiedy użyjemy zbliżenia z kamery na rogu Piłsudskiego i Armii Krajowej, odczytamy numery rejestracyjne samochodu stojącego przed skrzyżowaniem z 3 Maja, choć to kilkaset metrów – odpowiada Garucki.
Po chwili zastrzega, że zbliżenia robi się tylko w celach służbowych.
– Funkcjonariusz nie może oglądać ładnych nóg kobiet chodzących po ulicach, a już tym bardziej pokazywać nagrań osobom niepowołanym. Gdyby wyciekły, poniósłby bardzo poważne konsekwencje związane z naruszeniem danych osobowych.
A miałoby co wyciekać.
– Zdarzyła się na przykład sytuacja damsko-męska, ale więcej nie powiem. Mandatu nie wystawiliśmy, bo na miejsce nie został wysłany patrol – mówi trochę tajemniczo komendant.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!