Anonimy, sms-y wysyłane z „tajnych” telefonów, proponowanie potajemnych spotkań – to opis kampanii wyborczej prowadzonej w gminie Maciejowice. Takich metod używano do tej pory na wyższych szczeblach. Czyżby w Maciejowicach powiało wielkim światem? – Tak ostro przed wyborami jeszcze u nas nie było – wójtowi Sylwestrowi Dymińskiemu wcale nie jest do śmiechu. – Rozumiem, że toczy się polityczna walka, ale poniżej pewnego poziomu schodzić nie można.
Pod koniec września wójt zaczął otrzymywać sms-y z nieznanego sobie numeru telefonu. Nadawca sugerował, że wójt „kupił” sobie lojalność pracownika. „Co mu obiecałeś?”, „Czym go kupiłeś?”, „Czemu jest tobą tak zaślepiony?”, „Nie jest Ciebie wart”- co kilka dni na telefon wójta przychodziły takie wiadomości. – Początkowo nie wiedziałem, o kogo chodzi – dodaje wójt. – Potem zacząłem sms-y ignorować, bo na numer, z którego przychodziły, i tak nie można było się dodzwonić.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!