Reklama

Wiktoria Gwiazdecka - medalistka MP z Siedlec: Płotki nie wybaczają błędów

- Nie ukrywam, że jechałam po medal. Dwa lata z rzędu zajmowałam pechowe czwarte miejsca i już nawet czułam, że mnie one prześladują (śmiech). Wiadomo, że lokaty tuż za podium to coś najgorszego dla sportowca. Jest się bardzo blisko celu, a zostaje się z niczym. Ten brąz był dla mnie takim naprawdę wymarzonym, długo wyczekiwanym medalem – opowiada Wiktoria Gwiazdecka z WLKS Nowe Iganie - brązowa medalistka Mistrzostw Polski U20 w biegu na 400 m przez płotki.

Liczy się miejsce, nie czas

Finałowy bieg potoczył się po myśli siedlczanki. Nie musiała nawet pobić rekordu życiowego, żeby wskoczyć na podium.

- Na mistrzostwach biega się na miejsca, a nie na czas, więc przede wszystkim skupiałam się na tym, żeby przekroczyć metę w najlepszej trójce. W swoich poprzednich startach biegłam po zewnętrznych torach i musiałam uciekać. Teraz trafił mi się tor wewnętrzny, z którego goniłam rywalki, co dużo bardziej mi odpowiadało. Zaczęłam spokojnie i miałam poczucie kontroli biegu. Wszystko przebiegło po mojej myśli – wspomina siedlczanka. - Jeśli chodzi o rekord życiowy, to wiem, gdzie szukać brakujących dziesiątek sekundy. Muszę mocno pracować nad wytrzymałością, utrzymaniem odpowiedniego tempa na całym dystansie. Na pewno jest pole do poprawy!

Reklama

Lekkoatletyka nie była pierwszym wyborem siedlczanki. Zaczynała od Kawashi. To siedlecka grupa zajmująca się widowiskowymi i bezkontaktowymi formami sportów walki.

- To był doskonały trening ogólnorozwojowy, z którego korzyści czerpię do tej pory. Myślę, że nie miałabym sukcesów w biegach, gdyby nie sprawność, którą nabyłam podczas zajęć w Kawashi – twierdzi Wiktoria.

Nie ma nudy!

A jak w jej życiu pojawiła się lekkoatletyka?

- Wszystko dzięki rodzicom, którzy zabierali mnie na biegi dziecięce, organizowane np. podczas Biegu Jacka. Miejsca na podium zachęcały mnie do dalszych startów. Dodatkowo kuzynka rozpoczęła regularne treningi lekkoatletyczne. Jak tylko o tym usłyszałam, też chciałam tak jak ona. Kuzynka szybko zrezygnowała, a ja trenuję do dziś– wspomina biegaczka.

Reklama

Pierwszym klubem Wiktorii, i jak dotąd jedynym, jest WLKS Nowe Iganie.

- Moją pierwszą trenerką była pani Dorota Wojtczak-Belniak, która wprowadziła mnie w świat lekkoatletyki, a gdy zaczęło robić się coraz bardziej „poważnie”, przejął mnie trener Kazimierz Zięcina. Z trenerem Zięciną trenujemy już od pięciu lat, współpraca bardzo dobrze się układa, wspólnie wszystko planujemy, żeby przynosiło coraz lepsze efekty. Mistrzostwa we Włocławku pokazały, że tak właśnie jest – opowiada siedlczanka.

Wiktoria początkowo skakała w dal, ale to bieg na dystansie 400 m przez płotki stał się jej główną konkurencją.

Reklama

- Zdecydowanie wolę biegać przez płotki od biegów płaskich, gdyż jest znacznie ciekawiej, ale też trudniej – przyznaje zawodniczka WLKS. - Naprawdę nie ma nudy! Trzeba umieć zachować koncentrację na całym dystansie. Płotki nie wybaczają błędów. Jedna pomyłka ma katastrofalne skutki. Wytrącasz się z rytmu i można zapomnieć o dobrym wyniku.

Mieć plan „b”

Wielu sportowców jest perfekcjonistami. Mając w sobie wrodzoną zawziętość oraz wypracowane obowiązkowość i samodyscyplinę, potrafią doskonale pogodzić sportową pasję np. z edukacją. Wiktoria jest tego znakomitym przykładem. Ukończyła II Liceum Ogólnokształcące im. Św. Królowej Jadwigi w Siedlcach, a teraz wybiera się na studia. Waha się pomiędzy fizjoterapią, a studiami wojskowymi.

Reklama

- Dostałam się na oba kierunki i jeszcze nie podjęłam ostatecznej decyzji. Ważne jest dla mnie, żeby przez przygodę sportową, nie zaniedbać nauki, gdyż wiem, że kariera sportowca nie trwa wiecznie. Zawsze też może przytrafić się kontuzja. Moim zdaniem trzeba mieć plan „b”, żeby nie zostać na lodzie – opowiada rozsądna siedlczanka. - Myślę, że jestem w stanie pogodzić życie sportowca z dalszą nauką, gdyż przerabiam to od wielu lat. Gdy inni uczniowie wracali po szkole do domu, ja szłam na bieżnię zrobić trening. Wyjeżdżałam na zgrupowania, a po powrocie musiałam nadrobić cały materiał i zaliczyć zaległe sprawdziany. Nie było łatwo, ale dawałam radę i mam nadzieję, że dalej też tak będzie.

Być coraz lepsza

Reklama

Wiktoria nie ma wrażenia, ze przez wyczynowy sport coś traci, np. że cierpią na tym jej relacje towarzyskie.

- To kwestia priorytetów. Jak się wie, co jest dla ciebie ważne, to nie czuje się poświecenia, tylko dąży do realizacji celów. Poza tym poprzez sport poznałam wielu fantastycznych ludzi z „mojej bajki”, czego prawdopodobnie nie miałabym okazji zrobić, gdybym nie trenowała.

W przypadku siedlczanki stadionowy sezon lekkoatletyczny dobiegł już końca. Teraz ma wakacje, które stara się jak najlepiej wykorzystać. Do regularnych treningów wróci pod kątem przygotowań do sezonu halowego. Jakie cele przed sobą stawia?

Reklama

- Być coraz lepsza. To moje podstawowe wyzwanie. Jeśli będę się rozwijać i mój poziom pozwoli na reprezentowanie Polski, byłabym bardzo szczęśliwa! Jak każdy sportowiec marzę o startach w największych zawodach, ale do tego jeszcze bardzo, bardzo daleka droga – stwierdza Wiktoria Gwiazdecka.

tekst i zdjęcie

Paweł Świerczewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości