Reklama

Wiktorio, obudź się!

16-letnia siedlczanka przebywa w klinice „Budzik”. Jeśli dostanie cyber-oko, będzie mogła „rozmawiać” z otoczeniem.

– Nie pamiętam pierwszych 3 miesięcy po tym, jak Wiki trafiła do szpitala. Nie myślałam wtedy o przyszłości. Modliłam się tylko o to, żeby moje dziecko przeżyło – mówi Małgorzata, mama 16-letniej Wiktorii z Siedlec, która zapadła w śpiączkę. Od kilku miesięcy dziewczyna jest w Klinice „Budzik” w Międzylesiu.

Są szanse na jej wybudzenie i komunikację z otoczeniem. Potrzebne są jednak spore pieniądze za zakup cyber-oka, które pozwoli na kontakt dziewczyny z innymi.

– Zdobędę te pieniądze choćby nie wiem co – mówi matka. Pomaga jej w tym dużo ludzi dobrej woli. Będą aukcje, zawody i koncert. Na pewno się uda! – A Wika musi do nas wrócić – mówi Małgorzata.

Reklama

TYLKO BÓL

Matce trudno jest wracać do chwil ze stycznia. – Moja córka chorowała na depresję, a stan, w którym się znalazła jest konsekwencją tej choroby – mówi. – Niestety, nikomu nie udało się zorientować, co się dzieje. Wika pojechała na ferie, spotykała się z koleżankami i nic nie zapowiadało tego, co się miało stać. Zresztą, nigdy nie miała problemów w szkole czy z grupą znajomych.

Nastolatka miała sporo zainteresowań. Grała w szachy, czytała książki, była statystką w filmach, m.in. w „Wojennych dziewczynach”.

Reklama

Pod koniec stycznia doszło do tragedii. Wiktoria trafiła najpierw na oddział intensywnej opieki medycznej w Siedlcach. – Rokowania były bardzo złe – mówi matka. – Moja córka reagowała tylko na ból.

Później została przewieziona do Centrum Zdrowia Dziecka. Na salą określaną nieoficjalnie mianem sali „VIP”, bo trafiały do niej najtrudniejsze przypadki. – Tylko moja córka wyjechała stamtąd żywa – mówi Małgorzata Zych. – Pozostałe dzieci zmarły.

Wszyscy rodzice byli w bardzo trudnej sytuacji. – Tam nikt z nas nie planował przyszłości – mówi. – Byłyśmy takimi matkami – komandosami, które nie martwią się tym, co będzie za miesiąc czy dwa, ale działają zadaniowo: wiedzą, że muszą jeść, by mieć siłę zajmować się dziećmi i kiedy pójść do lekarza po tabletkę na sen, bo ze stresu nie można było zasnąć, a następnego trzeba wstać i normalnie funkcjonować.

Reklama

WŁASNY POKÓJ W „BUDZIKU”

Potem Wiktorię przewieziono na oddział rehabilitacji. Niestety, nadal nie było z nią kontaktu. Po trzech miesiącach trafiła do kliniki „Budzik” – miejsca stworzonego przez Ewę Błaszczyk specjalnie dla dzieci w śpiączce. – Opieka jest tam rewelacyjna – mówi matka. – Mnóstwo rehabilitacji i terapii. Lekarze, pielęgniarki i rehabilitanci robią wszystko, by postawić nasze dzieci na nogi.

Każde dzieci ma osoby pokój łącznie z łóżkiem dla rodzica lub opiekuna. – Nie zostawiamy Wiktorii nawet na chwilę – dodaje matka. – Ciągle jestem z nią ja lub któraś z babć.

Reklama

Ściana w pokoju udekorowana jest zdjęciami zdrowej Wiktorii – z mamą, babcią i przyjaciółkami ze szkoły. Bo one o niej nie zapomniały. Przyjeżdżają co najmniej dwa razy w miesiącu. – Teraz będą świętować urodziny jednej z nich – mówi mama. – Oczywiście w „Budziku”, bo skoro zawsze urodziny świętowały z Wiktorią, to teraz nie może być inaczej.

Cała rodzina spędziła Wielkanoc w pokoju Wiktorii. Wiedzą również, że razem z nią spędzą Boże Narodzenia. – Wszyscy o nią walczymy – mówi mama. Chwali całą Szkołę Podstawową nr 9 za podejście do niej i młodszego syna. – Gdy córka była na OIOM-ie, a ja nie miałam siły, by myśleć o czymś innym niż jej życie, oni myśleli za mnie – mówi.

Reklama

Nastolatka nadal jest w śpiączce – nie siedzi samodzielnie, nie mówi, oddycha przez rurkę tracheotomijną, i jest żywiona przez tzw. pega. – Ale uśmiecha się już na mój widok – zachwyca się matka. Godziny rehabilitacji przynoszą efekty. W tej chwili największym sukcesem jest to, że Wiktoria zaczęła obracać głowę.

„POROZMAWIAĆ” Z WIKTORIĄ

Nastolatka podczas pracy z terapeutami wzroku korzysta z tzw. cyber oka. Jest to monitor, który śledzi ruch gałek ocznych. Dzięki przesuwaniu kursora chory może „powiedzieć” czego chce, czy coś go boli, wskazać ulubioną postać, film, a nawet grać w gry! – Mój młodszy syn gra z Wiktorią w kółko i krzyżyk na tym monitorze – dodaje matka. – On woli dotykać ekranu placem, bo sam przyznaje, że skupianie wzroku na kursorze to ogromny wysiłek. A my dzięki temu możemy rehabilitować Wiki.

Reklama

Cyber-oko jest stosowane w „Budziku” podczas rehabilitacji. Matka chce, by Wiktoria miała swój monitor. Dzięki temu będzie mogła korzystać z niego non stop. Tyle że cyber-oko kosztuje 24 tysiące złotych. – To duża kwota – mówi matka. – Szczególnie w sytuacji, gdy wiem, że niedługo będę musiała kupić dla Wiktorii wózek za kilkadziesiąt tysięcy i inny sprzęt do rehabilitacji.

Na żadne wsparcie ze strony państwa nie może liczyć, dopóki córka znajduje się w szpitalu. O dofinansowanie będzie się mogła ubiegać dopiero, gdy Wiktoria będzie w domu. – A przecież cały sprzęt muszę mieć wcześniej – dodaje.

Reklama

Cały czas pracuje, bo bez pracy nie wyobraża sobie życia. Zresztą, za 1500 złotych zasiłku, jaki dostawałaby, gdyby rzuciła pracę, nie byłaby w stanie zapewnić Wiktorii rehabilitacji. – A poza tym jestem też matką drugiego dziecka, żoną i pracownicą – mówi. – To też daje mi siłę do walki o córkę.

Jakie są rokowania dla Wiktorii? – Żaden lekarz nie potrafi tego określić – mówi jej matka. – Ja walczę o wszystko. Od kiedy jesteśmy w „Budziku” z kliniki wyszło już troje dzieci. Dwoje na własnych nogach i wierzę, że Wiktoria też stamtąd wyjdzie. Tylko czasu nam potrzeba.

Reklama

PODNIEŚĆ GŁOWĘ

O swojej sytuacji długo nie mówiła znajomym. – Siedziałam, ze spuszczoną głową, bo nie lubię prosić – dodaje. – Okazało się jednak, że wokół mnie jest pełno ludzi, którzy naprawdę chcą mi pomóc. I robią to kompletnie bezinteresowne.

Znajomi już zaplanowali koncert, który odbędzie się 7 października. Niedługo na Facebooku zostaną uruchomione aukcje charytatywne na rzecz Wiktorii (o wszystkim będziemy informować w gazecie i na naszej stronie internetowej). Odbędzie się również turniej szachowy, z którego dochód zostanie przeznaczony na zakup cyber-oka. Na portalu zrzutka uruchomiono specjalną zbiórkę. Wszystko odbywa się pod hasłem „Wielkie wybudzanie Wiki”. Każdy może pomóc.

Reklama

Można to zrobić przelewem na konto 39175013126884716319827573, Zrzutka.pl sp. z o. o. al. Karkonoska 59 53-015 Wrocław, tytuł przelewu: Zbiórka na cyber-oko dla Wiki.

JUSTYNA JANUSZ

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości