Czy sprawa starszego pana, który od lat znosi do domu śmieci, przerosła siedleckiego prokuratora? Wszystko wskazuje na to, że tak. Uznał, że nie ma podstaw do wszczęcia dochodzenia po przesłuchaniu pracownicy Sanepidu, której nie wpuszczono do kłopotliwego mieszkania.
Prokurator nie przesłuchał więcej żadnych świadków, w tym sąsiadów i zarządcy budynku. Zupełnie, jakby prywatnego składowiska odpadów nie było. Tymczasem śmieci są.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!