Reklama

Wybierani wybielani

26/09/2011 11:17

Podróże kształcą. Podczas ostatniej dowiedziałem się, skąd się biorą kandydaci. W tych dniach, gdy kandydatów jak mrówków, jest to wiedza pożyteczna, być może nawet ocalająca.

Kandydaci, okazuje się, jak wiele innych dopustów i zjawisk, wywodzą się ze starożytności. Rzymianie starożytni, mówiąc ściśle: obywatele Rzymu, w miejscach publicznych mieli prawo nosić togę, czyli zwój materiału, którym owijano ciało, koniec zaś fantazyjnie przerzucano przez ramię. Toga, mniej lub bardziej biała, była z wełny. Kandydujący w wyborach – w czasach republiki urzędnicy byli wybierani – zwykle wybielali swoje togi, dlatego nazywano ich „candidati”. Łacińskie „candidatus”, czyli „biało ubrany” pochodzi od czasownika „candidare”, czyli „czynić białym”.
Wiedzę z peregrynacji po ziemiach Południa potwierdzają krajowe słowniki. (Co dowodzi starej prawdy: studia też kształcą, a podróże są drogie). „Nowy słownik etymologiczny języka polskiego” Krystyny Długosz-Kurczabowej uściśla: „Candidatus uzyskał wtórne, przenośne znaczenie, a podstawą tej metafory było przekonanie, że w starożytnym Rzymie panował zwyczaj, że ten, kto ubiegał się o jakikolwiek urząd państwowy, np. konsula, ubierał się w lśniąco białą togę, była to tzw. „toga candida” i w niej odwiedzał swoich wyborców, zachęcając, by na niego oddali swój głos. Stąd też biała, czysta toga stała się znakiem osoby ubiegającej się o coś. W rzeczywistości „toga candida” była znakiem praw obywatelskich każdego pełnoletniego obywatela rzymskiego.” Nawet jeśli legenda o białej todze byłaby tylko legendą, to jest to dobra legenda. Określenie „kandydat” okazało się tak akuratne, że trafiło do europejskich języków. Angielskie „candidate”, niemiecki „Kandidat”, francuski „candidat” i rosyjski „kandidat” brzmią niemal identycznie. Istota kandydata, ujęta etymologicznie, sprowadza się do wybielania. Rzymianie nie znali pojęcia PR-u, ale esencję zjawiska chwytali w lot. Kandydat ma przede wszystkim wyglądać. Ma jaśnieć i wyróżniać się. Kandydat, w przeciwieństwie do Murzynka Bambo, nic się nie boi, że się wybieli.
Oczywiście, w czasach, gdy agencje PR masowo zwiększają zatrudnienie, samo wybielanie togi nie wystarczy. Przyda się też chwytliwe hasło i lifting życiorysu. A jeśli pozostałych kandydatów uda się nieco przyczernić lub przynajmniej zrobić na szaro, sukces gwarantowany. Jak czytam w słowniku, wyraz „kandydat” obecny był już w XVI-wiecznej polszczyźnie, w znaczeniu podstawowym „ten, co ubiega się o jakiś urząd, stanowisko”, np. „kandydat probostwa”. Uprzytomnijmy to sobie. W czasach Jana Kochanowskiego nie było w Polsce jeszcze ziemniaków, ale już mieliśmy kandydatów. Czy to nie wspaniałe?

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości