Czy szkolne biblioteki stają się reliktem przeszłości w dobie smartfonów i cyfrowych platform? A może nadal są miejscem, które tętni życiem i pełni w szkołach rolę nie do zastąpienia? Do tej dyskusji wrócili ostatnio siedleccy radni podczas posiedzenia komisji edukacji.
Temat wywołał przewodniczący rady miasta Robert Chojecki, który nie ukrywał, że sytuacja bibliotek szkolnych w Polsce od lat balansuje między stabilnością a widmem zmian. – Finansowanie ze strony Ministerstwa Edukacji ma charakter uzupełniający, a ogromna część obowiązków spoczywa na samorządach. Jednocześnie ustawodawca nakłada na biblioteki szkolne coraz więcej zadań: od gromadzenia woluminów i podręczników, przez rozwijanie czytelnictwa, po wspieranie kompetencji cyfrowych – zauważył.
Pieniądze z „jednego worka”
Chojecki przypomniał, że w przeszłości pojawiały się pomysły likwidacji bibliotek szkolnych lub łączenia ich z placówkami publicznymi. – Na szczęście kończyło się tylko na koncepcjach – podkreślił. Sam działalność siedleckich bibliotek ocenia bardzo wysoko. – Mimo trudności, dbają o księgozbiory i organizują wiele inicjatyw promujących czytanie – dodał.
W jego wypowiedzi nie zabrakło też osobistej nuty: – Do dziś pamiętam uśmiech mojej szkolnej bibliotekarki. To była bardzo serdeczna i ciepła osoba.
Zdaniem przewodniczącego, rola bibliotek jest nie do przecenienia. – Czytanie uczy myślenia, rozwija wyobraźnię i jest fundamentem rozwoju dziecka. To początek pięknej przygody – przekonywał, jednocześnie pytając o kondycję finansową siedleckich bibliotek i ich przyszłość w erze cyfrowej.
Wiceprezydent Maciej Nowak nie miał wątpliwości: – Ich praca jest znakomita – podkreślił, przyłączając się do pozytywnej oceny.
Nieco szerzej sytuację nakreśliła naczelnik wydziału edukacji Katarzyna Wawryniuk. Jak wyjaśniła, biblioteki szkolne nie mają odrębnego finansowania – ich utrzymanie mieści się w ogólnym budżecie szkoły. – To jeden „wielki worek” na funkcjonowanie całej placówki – mówiła. Mimo to, jak zapewniła, miasto stara się wspierać biblioteki. – W ostatnich latach podejmowaliśmy działania, które pozwalają im funkcjonować. Uczestniczymy w programach rozwoju czytelnictwa, doposażamy biblioteki zarówno w książki, jak i sprzęt multimedialny – wyliczała.
Zwróciła też uwagę na mniej oczywistą, ale niezwykle ważną funkcję tych miejsc. – W naszych dużych szkołach biblioteki stają się przestrzenią wyciszenia. Dzieci znajdują tam azyl – miejsce, gdzie mogą się skupić, odpocząć od hałasu, uzyskać wsparcie – podkreśliła.
O rosnącej roli bibliotek mówiła również radna Bożena Uziębło, która sama jest nauczycielką. – Ich funkcja się zmienia. To już nie tylko książki, ale także dostęp do internetu – często jedyny dla niektórych uczniów, wsparcie dla nauczycieli oraz ważna przestrzeń społeczna i kulturalna – zaznaczyła. Jej zdaniem, jeśli biblioteki są niedofinansowane, samorząd powinien podjąć konkretne działania.
Do kwestii finansowania wrócił również Chojecki. – Skoro ministerstwo narzuca zadania, powinno też zapewnić odpowiednie środki – stwierdził. Zaproponował, aby siedlecki samorząd wystąpił do Ministerstwa Edukacji Narodowej z apelem o większe wsparcie dla bibliotek szkolnych.
Ciekawy wątek do dyskusji dorzuciła radna Monika Polak. Zwróciła uwagę, że planowany od 1 września zakaz używania telefonów w szkołach może… przywrócić bibliotekom dawną popularność.
Od bibliotekarskiej kuchni
Mimo cyfrowej rewolucji, szkolne biblioteki w Siedlcach wciąż pełnią ważną rolę. I choć stoją przed wyzwaniami, nadal dla wielu uczniów pozostają tym, czym były od lat – miejscem, gdzie królują książki oraz oazą spokoju w szkolnej codzienności.
Potwierdza to Anna Bryłka-Chomka, nauczycielka bibliotekarka z 30-letnim doświadczeniem. Jak przyznaje nasza rozmówczyni, biblioteka przy Szkole Podstawowej nr 7 stara się pozyskiwać nowości wydawnicze również we własnym zakresie. Wśród inicjatyw są m.in. kiermasze książek, podczas których uczniowie mogą kupić publikacje w atrakcyjnych cenach. Część dochodu z takich akcji trafia z powrotem do biblioteki, umożliwiając zakup nowych tytułów.

Działalność biblioteki to nie tylko książki. To także liczne akcje czytelnicze, konkursy i wydarzenia, które wymagają dodatkowych środków finansowych. Podstawowe potrzeby, takie jak zakup lektur, są zabezpieczane przez dyrekcję szkoły. Dodatkowo panie bibliotekarki nieustannie poszukują sposobów, by uczynić ofertę bardziej atrakcyjną dla uczniów.
Szczególnie istotna jest rola biblioteki jako miejsca wyciszenia. – Na przestrzeni lat widzę, że jest coraz więcej dzieci potrzebujących ciszy i spokoju – zauważa Anna Bryłka-Chomka i dodaje: – W szkolnej rzeczywistości pełnej hałasu i bodźców biblioteka staje się przestrzenią, w której uczniowie mogą odpocząć, poczytać lub po prostu pobyć w spokojnym otoczeniu.
Panie bibliotekarki z „Siódemki” dostrzegają również potrzebę stworzenia specjalnej strefy ciszy dla uczniów ze szczególnymi potrzebami. – Znamy te dzieci bardzo dobrze i jesteśmy przekonane, że taka przestrzeń byłaby dla nich ogromnym wsparciem – podkreśla. Pomysł ten spotkał się ze zrozumieniem ze strony dyrekcji i istnieją plany jego realizacji.
Bibliotekę odwiedziliśmy w momencie, gdy trwa przerwa. Pojawiło się w niej mnóstwo dzieci, nie zabrakło też młodzieży – wypożyczali, przeglądali, czerpali z jej bogactwa…
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Problem też polega na tym, że bardzo ciężko się dostać do takiej pracy bo wymagania są za wysokie ,inni nauczyciele dostają stanowisko na zasadzie zapchaj dziura lub po znajomości...
i tak w bibliotekach są książki poprawne politycznie, tęczowo-lewicowo-pierdolamentowe, a książek normalnych, to nie uświadczysz człowieku - są głupkowate powieści feministek albo nagradzane przez "wyborczą", nike, tvn-y itp chłam (najnormalniejsze z biblioteki, to te które były wydane za PRL-u), więc zamknąć niech nie ogłupiają resztek czytających
Ludzie są dzisiaj uwierzyć w różne historie ale na pewno nie w to, że czytasz książki.
po co bronić przegranej sprawy??? jakby nie nakaz czytania lektur to może ze 3% dzieci w szkole by do biblioteki trafiło biblioteki i książki to w końcu i tak wyginą
do te...Zastanawiam się co trzeba mieć w sobie żeby napisać taki komentarz chyba tylko tchórzostwo . Biblioteki szkolne to serce szkoły !
Problem też polega na tym, że bardzo ciężko się dostać do takiej pracy bo wymagania są za wysokie ,inni nauczyciele dostają stanowisko na zasadzie zapchaj dziura lub po znajomości...
i tak w bibliotekach są książki poprawne politycznie, tęczowo-lewicowo-pierdolamentowe, a książek normalnych, to nie uświadczysz człowieku - są głupkowate powieści feministek albo nagradzane przez "wyborczą", nike, tvn-y itp chłam (najnormalniejsze z biblioteki, to te które były wydane za PRL-u), więc zamknąć niech nie ogłupiają resztek czytających
Ludzie są dzisiaj uwierzyć w różne historie ale na pewno nie w to, że czytasz książki.